piątek, 15 listopada 2013

ROZDZIAŁ IV


Leo zaskakiwał mnie każdego dnia. Zabierał na różne wycieczki po Barcelonie, na mecze, kolacje, rejsy z przyjaciółmi .. Nie, nie jesteśmy razem. Po prostu uwielbiamy spędzać ze sobą czas. Najbardziej mnie zaskoczył, gdy zabrał mnie do delfinarium. Całe popołudnie spędziliśmy na karmieniu i na pływaniu wśród nich. Każdy kolejny spędzony z nim dzień, był coraz lepszy i sprawiał, że między nami tworzyło się coraz głębsze uczucie.
Z Shakirą spędzałam mniej czasu, ze względu na jej trasy koncertowe, a z mamą ? Widziałyśmy się raz .. Potem znalazła sekretarkę i więcej jej nie widziałam. Wiedziałam, że tak będzie .. Ona jest uzależniona od pracy, tylko to jest dla niej ważne .. Straciła głowę, po śmierci taty.
Szukałam odpowiednich ubrań na piąty już mecz Barcy w lidze (El Clasico), gdy usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Shaki ! Witaj Słońce, jak ja Cię dawno nie widziałam ! Stęskniłam się za Tobą .. Ej .. Czemu ty płaczesz ?
Dopiero po chwili zauważyłam, że Kolumbijka dusi się od płaczu. Nic nie odpowiedziała, tylko rzuciła mi się w ramiona i nie przestawała płakać. Byłam w szoku, pierwszy raz zastałam ją w takim stanie.
- Kochanie, co się dzieje ? Mów.
Podałam jej chusteczki, by mogła otrzeć łzy. Chwilę milczała, gdy się trochę ogarnęła, odpowiedziała na pytanie.
- Pokłóciłam się z Gerardem ..
- Pogodzicie się ! Wy nie potraficie się długo kłócić.
- Tym razem serio się pokłóciliśmy ..
- A o co ?
- Bo Go zaniedbuję ... i Milana ..
Znowu pogrążyła się w donośnym płaczu, kładąc się w moim łóżku. Położyłam się koło niej i starałam się ją pocieszyć.
- Skarbie .. Co Gerard miał na myśli, że ich zaniedbujesz ?
- No bo koncerty i w ogóle ..
- Ale On to powinien zrozumieć przecież .. Sam często wyjeżdża, na zgrupowanie reprezentacji, czy na mecze wyjazdowe ..
- Nie .. On ma racje.. - Położyła się na moim ramieniu i powoli się uspakajała. - W domu jestem średnio tydzień na miesiąc .. Ten czas spędzam na planowaniu kolejnych koncertów, albo w studiu, przy nowej płycie .. Rzadko mam dla nich czas ..
Znowu posmutniała, ale tym razem nie pozwoliła popłynąć łzą. Oświeciło mnie.
- Shaki, przecież ja Ci mogę z tym wszystkim pomóc ! Nie mam pracy i dużo wolnego czasu. Mogę czasem pojechać coś ogarnąć w studio, albo zaopiekować się Milanem, gdy będziesz chciała spędzić czas z Gerardem.
- Serio ? Mogłabyś ?
- No głupio pytasz ! Jasne żebym mogła.
Momentalnie się rozpromieniłam i mocno przytuliła. Leżałyśmy tak wtulone w siebie, gdy zadzwonił jej telefon.
- Gerard ..
- Odbierz.
Puściłam jej oczko, co dodało jej pewności, by odebrać telefon od narzeczonego. Wyszła z pokoju, a ja w tym czasie wróciłam do poszukiwań ubrań na mecz. Wróciła do mnie po 20 minutach, całując w policzek i dziękując.
- Normalnie, Kocham Cię !
- Haha, ja Ciebie też. Jak będziesz potrzebować pomocy, to dzwoń.
- Dziękuję ! Do zobaczenia na meczu !
Posłała mi całusa i wybiegła z domu. Zaśmiałam się do siebie i poszłam zrobić makijaż.

***

Siedziałam na trybunach razem z Daniellą i wyczekiwałyśmy Shakiry. Zostało 20 minut do pierwszego gwizdka. Niespodziewanie zajęła miejsce koło mnie.
- Gdzie byłaś ?
Odgarnęła kosmyk włosów, który opadał jej na oczy.
- Pogadać z Gerardem i...
- Bez pikantnych szczegółów Skarbie. - Przerwała jej Daniella, na co Shakira odpowiedziała pokazując jej język. - Po meczu impreza u Daniego, słyszałyście ?
- U Daniego jednak ? Spoko. Anto, czuj się zaproszona, jeśli Leo tego jeszcze nie zrobił.
Shaki pocałowała mnie w policzek i ponownie zwróciła się do partnerki Fabregasa. Zaśmiałam się, nie chciałam im przeszkadzać w rozmowie, dlatego postanowiłam kupić sobie coś na do picia. Wstałam i udałam się do sklepiku na stadionie. Idąc, poczułam, że ktoś ciągnie mnie za torebkę.
- Jesteś Antonella ?
Była to mała dziewczynka w koszulce Leo. Zdziwiłam się i kucnęłam przez nią.
- Tak, jestem Antonella, a ty ? Jak się nazywasz ?
- Linda.
- Śliczne masz imię. Skąd mnie Lindo znasz ?
Dziewczynka uśmiechnęła się i podała mi do ręki wydrukowane zdjęcie. Byłam na nim ja i Leo w delfinarium.
- Mogę autograf ?
Uśmiech nie schodził małej z ust, a ja nie wiedziałam, co mam powiedzieć.
- Ale .. Dlaczego chcesz ode mnie autograf ?
- Chciałabym autograf od dziewczyny Messiego.
Teraz to mnie zatkało.
- Ale .. Leo nie jest moim chłopakiem.
- Jest.
Była niesamowicie pewna siebie i cały czas szeroko uśmiechnięta. Nie było czasu by jej to wszystko teraz tłumaczyć. Chociaż .. Ona miała 6 lat (maksymalnie), mogłabym tłumaczyć, a Ona i tak by nie zrozumiała. Odwzajemniłam uśmiech i podpisałam dziewczynce zdjęcie. Podziękowała i zniknęła w tłumie kibiców Barcy i Realu. Zrezygnowałam z kupna napoju i wróciłam na miejsce.
Po drodze spotkałam paru dziennikarzy, którzy wypytywali o Leo i o nasz wypad do delfinarium. Przez miesiąc mieliśmy spokój, teraz to nie będziemy mieli za grosz prywatności. Pogrążona w zamyśleniu, usiadłam koło Shaki i Danielli.
- Co tak długo ? Zaraz się Młoda zaczyna.
- Wiem Shaki, wiem.. Teraz się skup, bo piłkarze wychodzą.
Wszyscy kibice powstali i odśpiewali hymn FC Barcelony, trzymając w rękach bordowo-granatowe kartki, układające się w cudowną mozaikę napisem "FORCA TITO !"

 

Od początku spotkania dominacja Barcy była widoczna. Po pierwszej połowie na tablicy wyników widniał wynik 3:0, po dwóch trafieniach Leo i jednym Pique, po dośrodkowaniu Xaviego z rzutu rożnego. Oczywiście zadedykował bramkę Shakirze, co wywołało u niej łzy szczęścia. Nie pierwszy raz dedykuje jej bramkę, ale pierwszy raz wywołało to u niej aż takie emocje. Oni serio są udani i niepowtarzalni. Nie wyobrażam sobie, że kiedykolwiek mieliby żyć osobno.
W przerwie razem z dziewczynami udałyśmy się po coś do picia, na szczęście tym razem obyło się bez dziennikarzy. Wróciłyśmy na miejsca i wyczekiwałyśmy drugiej połowy.
- Wyczuwam Manitę Drogie panie.
Powiedziała Kolumbijka rozsiadając się na krzesełku.
Nie myliła się. Barca rozgromiła Real do zera. Po jednym trafieniu dorzucili Neymar i Leo, zaliczając kolejnego hattricka w lidze i po raz kolejny dedykując go mi. Uśmiech nie schodził mi z buzi, a Shakira znowu zaczęła narzekać, że jej Gerad tylko pojedyncze bramki dedykuje. Przez cały mecz gorąco dopingowałyśmy naszą drużynę, prawie zdzierając przy tym gardło, ale było warto.
Opuściłyśmy trybuny, jako jedne z pierwszych. Kibice jeszcze po zejściu piłkarzy parę razy odśpiewali hymn FC Barcelony i inne klubowe piosenki. Atmosfera była cudowna, nie była to moja pierwsza Manita w El Clasico w życiu, tylko wcześniej towarzyszył mi tata. Bardzo chciałam tam zostać i razem z kibicami cieszyć się zwycięstwem, tylko dziewczyny chciały już wyściskać swoich partnerów i razem z nimi udać się na imprezę do Alvesa. Czekałyśmy na chłopaków ponad 20 minut. Gdy w końcu zjawili się na parkingu, Shakira znowu zaczęła narzekać.
- Kurde no ! Dłużej nie szło ? Myślałyśmy, że w parę minut się uwiniecie, by potem móc świętować do białego rana, ale nieee ! .. Wy zawsze kurcze macie czas..
Pique przewrócił oczami, a Alves razem z Neymaram zaśmiali się na słowa piosenkarki.
Rozmawiałam akurat z Daniellą, gdy zauważyłam Leo w towarzystwie Cesca, którzy szli na samym końcu grupy rozradowanych piłkarzy. Leo zauważył, że na niego patrzę i podszedł w moją stronę.
- Przepraszam, że tak długo na mnie czekałaś. Jedziemy do Daniego, czy chcesz inaczej spędzić czas ?
- Nie przepraszaj. Możemy jechać do Daniego. Wygraliście Klasyk, powinniście razem świętować. - Oboje się do siebie szeroko uśmiechnęliśmy. - Dziękuję za dedykację.
- Nie ma za co, pamiętaj, że każdy mój hattrick będzie Tobie dedykowany.
Puścił mi oczko, a ja spłonęłam rumieńcem.
- Dobra panowie ! ... I panie. - Dodał Alves, dostając szturchańca od Shakiry. - Zapraszam do mnie !
Każdy entuzjastycznie zareagował i po chwili wszyscy byli już w samochodach.
- Gerdzio, musimy na chwilę do domu wstąpić. Przecież nie mogę tak na imprezie wyglądać.
Pique przewrócił oczami uśmiechając się i zgodził zawieść partnerkę do domu.
- Leo .. Ja właściwie też powinnam się przebrać.
Uśmiechnęłam się do Argentyńczyka, a ten zgodził się obdarowując mnie uśmiechem.
- Anto ! Jakby co, to ja mogę Ci pomóc coś wybrać !
Krzyknął z samochodu Fabregas, dostając od Danielli po głowie. Leo spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
- Pomógł mi wybrać ubrania, na naszą pierwszą wspólną kolację.. Sama nie potrafiłam się zdecydować, więc mi pomógł. - Kiwnął głową. Zaniepokoiło mnie to, oby sobie nic nie pomyślał. - Po prostu powiedział, że lepiej pójść w spódnicy, niż w sukience ..
Dodałam prawie szeptem.
- Nie musisz mi się tłumaczyć.
- Po prostu chcę, by wszystko było jasne.
- I jest.
- Mam wrażenie, że mi nie ufasz.
Nie chciałam tego mówić, bo to zdanie, pasuje raczej do fragmentu z kłótni pary zakochanych ..
Czerwone światło na skrzyżowaniu. Spojrzał mi w oczy z delikatnym uśmiechem.
- Ufam.
Patrzyliśmy tak na siebie, do czasu aż samochód za nami nie zaczął trąbić, bo wskoczyło zielone światło. Ledwo przejechaliśmy i na nowo wskoczyło czerwone. No kierowca się nieźle wkurzył, bo trąbił do czasu, aż nie skręciliśmy pod moje mieszkanie.
- Ile potrzebujesz czasu ?
- 10 minut i jestem z powrotem.
Pospiesznie opuściłam samochód i pobiegłam do mieszkania. Wyciągnęłam z szafy czarną sukienkę i pospiesznie udałam się do łazienki, by wziąć prysznic. Następnie zakręciłam lokówką końcówki włosów i zrobiłam delikatny makijaż. Szybko ubrałam czarną sukienkę i czarne szpilki. Uwinęłam się w równe 10 minut.
- Jak ty to robisz, że zawsze tak ślicznie wyglądasz ?
Zapytał, otwierając mi drzwi od strony pasażera. Odpowiedziałam uśmiechem. Jadąc do rezydencji Brazylijczyka, tradycyjnie śpiewaliśmy piosenki puszczane w radiu.
Po 10 minutach, byliśmy na miejscu i impreza już trwała. W tym samym czasie przyjechał Gerard i Shakira. Wyglądała bosko (jak to Shakira).
- No proszę ! Jak Panna Roccuzzo się wystroiła !
- Pana Mebarak też wygląda niczego sobie !
Zaśmiałyśmy się i ucałowałyśmy w policzek. Trzymając się za ręce weszłyśmy do domu Daniego, a za nami z rękami w kieszeniach kroczyli Leo i Gerard. W drzwiach powitała nas Thaíssa, zapraszając na drinka.
Leo i Gerard poszli w stronę gospodarza, a my zasiadłyśmy w salonie, gdzie czekały na nas Anna, Nuria, Vanessa i Daniella. Rozmawiałyśmy ponad godzinę, ale za każdym razem przeszkadzał nam upity już Neymar, uspakajany przez Brunę co 5 minut Pedro, który podrywał Vanesse, na oczach Carol, po czym był goniony przez partnerkę i Carlesa (co ten alkohol z ludźmi robi). Gdy dochodziła północ Dani wrzeszczał na cały głos "KTO WYGRAŁ MECZ ?!" a reszta odpowiadała trzy raz "BARCA !". Koło pierwszej impreza się uspokajała, ponieważ Naymar, Carles i Pedro (czyli Ci najbardziej wstawieni), położyli się w jednej z sypialni Alvesa i po prostu zasnęli. Nie wiem, kto wpadł na pomysł, by o pierwszej w nocy puścić płytę z wolną muzyką. Widocznie tylko mi to przeszkadzało, ponieważ po paru sekundach, jak zaczęła się (TA) piosenka, wszyscy łączyli się w pary i zaczynali tańczyć. Poczułam Jego rękę, na swoim ramieniu. Uśmiechnęłam się do siebie i odwróciłam do Niego przodem. Również się uśmiechał.
- To co .. Zatańczymy ?
Kiwnęłam głową i ruszyliśmy na sam środek parkietu (czyli salon Daniego).
Tańczyliśmy do siebie wtuleni. Leo przekładał mi szeptem całą piosenkę na język hiszpański. Nie wiedziałam, że tak dobrze zna angielski, ale bardziej mnie zadziwiło to, że On nie śpiewał, ale mówił do mnie, piosenka miała być dla mnie przekazem. Patrzyłam w Jego brązowe oczy, ale on się nie speszył. Nie przerywał swojej recytacji. Czułam, że łzy napływają mi do oczu. Byłam niesamowicie szczęśliwa. Piosenka właśnie się skończyła. Ostatnich słów Leo nie musiał mi tłumaczyć.
- "Just kiss me slowly".
Uśmiechnęłam się do Niego przez łzy, na co on zareagował tym samym. Stało się to, co wisiało nad nami od pierwszego spotkania. Stanęłam na palcach i złożyłam na Jego ustach delikatny pocałunek.
- Kocham Cię .. Od pierwszego wejrzenia. - Powiedział mi na ucho. - Nigdy nie przypuszczałem, że będę w stanie się kiedyś zakochać. Pojawiłaś się w moim życiu i nabrało Ono wreszcie sensu .. Sprawiłaś, że piłka w moim życiu, wreszcie zajęła drugie miejsce.. - Spojrzał mi głęboko w oczy. - Bo ty pojawiłaś się na pierwszym.
Tu nie potrzebne były słowa. Uśmiechnęłam się, a On namiętnie mnie pocałował, nie opierałam się. Nie wiem ile trwał pocałunek, ale było to niesamowite doświadczenie. Te cudowne odczucie miłości, radości, szczęścia i spełnienia, wypełniające Cię od środka. Pierwszy pocałunek, ma w sobie wielką moc.
- Ja Ciebie też. - Po raz kolejny połączyliśmy się w pocałunku. Byliśmy tak zapatrzeni w siebie, że nie zauważyliśmy jak każdy uczestnik imprezy spogląda w naszą stronę. Shakira z Gerardem siedzieli na kanapie i z wielkimi uśmiechami nas obserwowali i przybijali piątkę. - Myślisz, że możemy spróbować być razem ?
- Ja nie myślę, ja to wiem.
Wtuliłam się w Niego i poczułam się spełniona. Marzenia, które kiedyś wydawały mi się nierealne, właśnie teraz się spełniają. Tańczyliśmy jeszcze przez parę minut, gdy Shakira wyłączyła odtwarzacz i dała nam prywatny koncert.
Razem z Leo opuściliśmy imprezę przed czwartą rano. Nie odwoził mnie do domu, prosto pojechaliśmy do Niego. Weszliśmy do domu i staliśmy w przedpokoju w ciemności patrząc sobie w oczy. Zaczęliśmy się całować. Wziął mnie na ręce i zabrał do sypialni. Nie szło już dalej walczyć z pokusą. Stało się i tego nie żałuję. Była to moja najcudowniejsza noc w życiu.

______________________________________________________

Czytasz = komentujesz ;3

No macie ! :D wielu wyczekiwało, aż w końcu Leo i Antonella się do siebie zbliżą, ale chciałam to troszeczkę pociągnąć xd mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe ;3
(Przepraszam, że taki krótki. Obiecuję, że kolejny będzie dłuższy ;3)

Piszcie komentarze, również te z krytyką ;]

Do następnego < 33 ; ****

niedziela, 10 listopada 2013

ROZDZIAŁ III

Obudziło mnie wschodzące słońce i szum fal. Lekko otworzyłam oczy, zastanawiając się, gdzie jestem. Poczułam czyjś oddech na szyi, a po chwili się zorientowałam, że leżę na czyjejś klatce piersiowej. Przetarłam oczy i przypomniał mi się poprzedni dzień. Uśmiechnęłam się do siebie i spojrzałam w oczy śpiącemu mężczyźnie, którym był Leo Messi. Kusiło mnie, by Go obudzić, ale tak słodko spał, że zrezygnowałam. Odkryłam koc, którym najwyraźniej mnie okrył w nocy i poszłam usiąść bliżej morza.
Zakopałam stopy w piasku i zamknęłam oczy, analizując całą zaistniałą sytuację w głowię. Pierwszy raz, od 8 lat, czuję taką niesamowitą pełnię szczęścia, wreszcie czuję się dla kogoś ważna .. Ktoś się o mnie troszczy, spędza czas i nie z jakiegoś przymusu, ale dlatego, że chce go ze mną spędzać, uczy nowych rzeczy, wygłupia się .. Jeśli tak wygląda szczęście, to chcę go doświadczać każdego dnia. Uśmiechnęłam się do siebie i otworzyłam oczy.
- 29.
Wzdrygnęłam się. Koło mnie siedział właśnie On. Patrzył na mnie swoim zaspanymi oczami i się uśmiechał.
- Jejku, Leo przestraszyłeś mnie !
Klepnęłam Argentyńczyka w ramię i odwzajemniłam uśmiech.
- Przepraszam, a więc wracając .. 29.
Wyszczerzył się do mnie, a ja spojrzałam na Niego pytająco.
- No .. Ile spadających gwiazd widziałaś.
- Aaaa ! 21 .. To nie sprawiedliwe ! Zasnęłam !
- Droga Antonello Roccuzzo, proszę nauczyć się przegrywać.
Zaśmiałam się i ponownie Go klepnęłam.
- Kradziejuuu ! To moje hasło !
- Nie wiedziałem, że zastrzegasz sobie prawa autorskie.
Puścił mi oczko i tym razem uniknął uderzenia w ramię. Pokazałam mu język i zrobiłam obrażoną minę. Przeprosił chyba ze trzy razy, a ja nie przyjęłam przeprosin. Poczułam, że mnie podnosi.
- Leo ! Co ty robisz ?
- Wybaczysz mi, czy chcesz wylądować w morzu ?
Mówiąc to, szedł w kierunku rozbijających się o piasek fal. Krzyknęłam i mocno oplotłam ręce wokół Jego szyi.
- Błagam nie ! Wybaczam Ci ! Słyszysz ? Wybaczam !
Krzyczałam mu do ucha na koniec się śmiejąc.
- Cicho ! Obudzisz Gerarda, Shakirę i Milana.
Postawił mnie na piasek i razem się zaśmialiśmy. Spojrzał na zegarek w telefonie.
- Idziemy coś zjeść, czy czekamy na tą śpiącą parę ?
- Wiesz, na ogół nie jem śniadań, ale chętnie się gdzieś przejdę.
Obdarzyłam Go uśmiechem, a On podał mi dłoń. Chwyciłam za nią.
- Chico do nogi ! Pokaże Ci moje ulubione miejsce na plaży.
Pies poderwał się z koca i biegł przed nami. Nie śpieszyło się nam, szliśmy powoli, trzymając się za ręce i rozmawiając na każdy możliwy temat. O piłce nożnej, rodzinie, zainteresowaniach, problemach i marzeniach.
- Jaki masz cel w życiu ?
- Chcę być szczęśliwa i założyć rodzinę, ustatkować się, a ty ?
- Mamy taki sam cel.
Spojrzałam mu w oczy i delikatnie uśmiechnęłam. "To może osiągniemy swoje cele wspólnie ?"
- To tutaj.
Zaprowadził mnie na część plaży, gdzie w ogóle nie było ludzi, piasek był czysty, a morze przejrzyste. Puściłam Jego dłoń i podeszłam bliżej morza. Byłam zachwycona tym widokiem. Wszystko ogarnięte takim spokojem, harmonią.. Nawet fale się uspokoiły. Usiadłam na piasku, Leo zrobił to samo i razem wpatrywaliśmy się za horyzont.
- Zawsze przychodzę tu i rozmyślam.
- Nie znałam Tego miejsca, a w Barcelonie mieszkam 18 lat.. Niesamowite. 
- Cieszę się, że Ci się podoba.
- Tak, tu jest pięknie .. Ta cisza ..
- Idealna, by przemyśleć parę spraw.
- Idealna ..

Patrzyliśmy sobie w oczy, ale przerwał nam to Chico, który wskoczył mi na kolana. Przytuliłam futrzaka i pocałowałam w nos.
- Kochanego masz tego psa.
Powiedziałam mu, łaskocząc psa po brzuchu.
- Wiem, bo mój.
Wyszczerzył się i również zaczął pieścić psa.
- Ha ha, widzę że humor dopisuje.
- W takim miłym towarzystwie zawsze.
Poczułam, że się rumienie.
- Dziękuję.
- Nie masz za co, dobra .. Musimy wracać. Gerard i Shakira się obudzili.

***

Pół godziny zajęło nam wracanie na miejsce, gdzie czekali na nas przyjaciele. Gdy się zjawiliśmy, to prosto udaliśmy się do samochodów. Ustaliliśmy, że nie jemy śniadania na mieście, ponieważ za duży tłok panuje o tej porze no i do tego chłopaki mają trening o 13:00 przed pierwszym ligowym meczem z Malagą.
Rozdzieliliśmy się przy miejscu, gdzie mieliśmy zaparkowane samochody. Państwo Pique-Mebarak pojechali swoim samochodem, a mnie odwiózł Leo. Całą drogę rozmawialiśmy, albo śpiewaliśmy piosenki. Po 40 minutach jazdy, Leo zatrzymał się przed moim domem.
- Bardzo dziękuję, za odwiezienie mnie do domu.
- Ależ nie ma za co.
Uśmiechnęłam się i nastał moment zawahania.
- Wpadniesz na śniadanie ?
- Myślałem, że nie jesz śniadań.
- Mogę zrobić wyjątek.
- W takim razie z miłą chęcią.
Uśmiechnęłam się, a On wyłączył silnik samochodu. Obije weszliśmy po schodach (tym razem nie biegliśmy) do mojego mieszkania. Jak to w damskiej torebce bywa, przez panujący w niej bałagan, nie potrafiłam znaleźć kluczy. Musiałam wszystko z niej wysypać.
- Nie przypuszczałem, że w takiej małej torebce, aż tyle się mieści.
Zaśmiał się i pomógł mi w szukaniu.
- To się nazywa magia ... O ! Są. Dzięki Bogu.
Przekręciłam klucz w zamku i zaprosiłam Go do środka.
- Rozgość się, a ja zaraz przyniosę coś do jedzenia. Z góry przepraszam za bałagan.
- U mnie panuje większy chaos, spokojnie. Przecież Ci pomogę coś przygotować.
Zgodziłam się i oboje weszliśmy do kuchni. Stanęliśmy przy kuchennym blacie i wpatrując się w siebie, zastanawialiśmy się, co możemy zjeść.
- Tosty ?
Wypowiedzieliśmy to niemal równo. Uśmiechnęliśmy się do siebie i dalej to już było łatwo. Wyciągnęłam toster, Leo wyciągną chleb tostowy, później ja posmarowałam go nutellą, a On zabrał się za ich robienie w tosterze.
- Okey, muszę pójść ogarnąć salon, by gdzieś te tosty zjeść, zaraz wracam.
Przechodziłam przez przedpokój, gdy zadzwonił dzwonek. Zdziwiłam się, bo nie umawiałam się dziś z nikim. Otworzyłam drzwi i tego pożałowałam.
- Mamo ? Co ty tu robisz ? Jak mnie znalazłaś ?
Patrzyła na mnie groźnym wzrokiem.
- Może byś tak łaskawie zaprosiła mnie do środka ?
Kiwnęłam przecząco głową i wyszłam do niej na korytarz.
- Mów czego chcesz i jak mnie znalazłaś, bo teraz nie bardzo mam teraz czas na rozmowę.
- Nawet dla matki czasu nie masz, przykre.
- Ty go dla mnie nie miałaś przez 8 lat.
Odpowiedziałam jej równie chłodno, jak chłodny był jej wzrok. Zignorowała moją odpowiedź, jak zwykle głęboko miała moje zdanie na jakikolwiek temat.
- Potrzebuję Cię w kancelarii. Musisz wrócić.
- Już coś na ten temat mówiła. Przypominasz sobie ? Dlatego dziś mieszkam tu, a nie z Tobą.
- Zawsze możesz wrócić.
- Przykro mi, ale nie skorzystam. Jeśli to wszystko, to do widzenia.
Nagle jej mina posmutniała, a oczy przestały bić chłodem i nienawiścią do mojej osoby. Ujęła moje dłonie i spojrzała głęboko w oczy.
- Córeczko, ja na prawdę przepraszam, za swoje zachowanie, obiecuję, że teraz będzie tylko lepiej.
- Mamo .. Przykro mi, ale nie raz mi to obiecywałaś .. Jestem już dorosła, zaczynam wszystko od nowa, nie burz mi tego, tak jak ja przez lata nie burzyłam Ci Twojej kariery.
Zamknęła oczy i wzięła głęboki wdech.
- Rozumiem Skarbie .. Jeszcze raz bardzo Cię przepraszam.
Nie odpowiedziałam, tylko się do niej przytuliłam. Dwa dni temu myślałam, że moje życie legło w gruzach, że straciłam matkę, swoją jedyną rodzinę, ale nie. Pokazała, że mnie kocha, że tęskni i się martwi .. Chodź prawda jest taka, że przyszła tylko dlatego, że ciągle nie znalazła sekretarki. Nie ma mowy, nie wrócę tam. Chcę w życiu robić coś, co sprawia mi przyjemność. Siedzenie za biurkiem i porządkowanie papierów, to nie praca dla mnie. Puściłam ją i otworzyłam drzwi do mieszkania, akurat przez przed pokój przechodził Leo.
- Kto to jest ?
Głos mojej matki miał już naturalną barwę. Leo usłyszał jej słowa i stanął koło mnie.
- Jesteś chłopakiem Antonelli ? Dlaczego mi nie powiedziałaś ?
- Nie, nie, nie ! To jest Messi, Leo Messi mamo.
Opadła jej szczęka. Leo nerwowo się uśmiechną i podaj jej rękę.
- Leo Messi, miło mi poznać.
- Rebeca Roccuzzo.. Nie mogę uwierzyć, moja córka spotkała swojego idola..
Wymieniliśmy z Leo spojrzenia, delikatnie się uśmiechając.
- No nic .. To ja nie przeszkadzam. Jakby co, jesteśmy w kontakcie. Pa córeczko.
Kiwnęłam jej ręką na pożegnanie i zamknęłam drzwi.
- Przepraszam za nią ..
- Nic się nie stało .. Sympatyczna kobieta.
- Tylko z pozoru .. Jakbyś ją poznał, to zmieniłbyś zdanie. Idziemy jeść ?
Leo kiwnął kłową i oboje udaliśmy się w stronę salonu. Spędziliśmy ze sobą prawie jeden pełny dzień i ciągle nie brakowało nam tematów do rozmów. Po 30 minutach, skończyliśmy jeść i poszliśmy pozmywać.
- Będę musiał już lecieć. Za dwie godziny trening. Bardzo Ci dziękuję za niezwykle miło i dobrze spędzony czas.
- Ja również dziękuję.
Uśmiechnęłam się do Niego. Coś chciał powiedzieć, ale najwyraźniej nie wiedział jak. Po parunastu sekundach, ogarnął się i zadał pytanie.
- Będziesz na meczu w sobotę ?
- Będę, Shakira załatwiła mi bilet.
- A co robisz po meczu ? Coś w godzinach ... 21, 22 ?
- A co proponujesz ?
Zaczynał trząść mi się głos, byłam zdenerwowana. LEO MESSI ZAPRASZA MNIE NA RANDKĘ.
- Kolacja ? Co ty na to ? Mam nadzieję, że je jadasz, nie tak jak ze śniadaniami.
Zaśmiałam się i udzieliłam odpowiedzi.
- Ha ha, tak. Kolacje jem.
- W takim razie .. Wpadnę po Ciebie o 21:30... Wystarczy Ci półtorej godziny po meczu, by się wyszykować ?
- Mam nadzieję, że wystarczy, a jak nie, to na mnie poczekasz.
Uśmiechnęłam się uroczo, na co on zareagował podobnie. Odprowadziłam Go do samochodu i pocałowałam w policzek. Gdy odjeżdżał, to machałam mu do czasu, aż wyjedzie na główną drogę. Chciałam już wracać, ale pod dom podjechał kolejny samochód. Znam tę rejestrację. Shakira. Zaśmiałam się i poszła otworzyć jej drzwi. Jak tylko wyszła, rzuciłam się przyjaciółce w ramiona.
- Widzę, że ty ani jednego dnia beze mnie nie przeżyjesz !
Kolejny raz się zaśmiałam i pocałowałam ją w policzek.
- Co poradzę na to, że Cię Młoda kocham i czuję się za Ciebie odpowiedzialna ? Chodź, mamy trochę do obgadania.
Pociągnęła mnie za rękę do mojego własnego mieszkania i rozsiadła się na tapczanie w salonie. Spojrzałam na nią pytająco.
- Leo się zakochał.
- Serio ? W kim ?
- Anto ! No w Tobie !
Objęła mnie tak mocno, że zaczynało brakować mi powietrza.
- Kobieto, dusisz mnie !
Zaśmiałam się. Ona mnie puściła i trzymała moją dłoń.
- Jakie to cudowne ! To taka .. Miłość od pierwszego wejrzenia ! Sam mi to powiedział.
Szeroko się uśmiechnęła i ścisnęła moją dłoń. Co wtedy czułam ? Niesamowitą radość. Chciałam otworzyć okno i wykrzyczeć to, co teraz czuję. W ciągu trzech dni, spotykało mnie samo szczęście. Odwzajemniłam uśmiech i mocno ją objęłam.
- Nawet nie wiesz, jaka jestem szczęśliwa. W sobotę po meczu, umówiliśmy się na kolację.
Shakira uwolniła się z mojego uścisku i spojrzała na mnie radosnymi oczami i jeszcze szerszym uśmiechem, niż poprzednio.
- Miłość jest piękna ! I co ? Niby "życie to nie bajka" ?
Zacytowała moje słowa, z wczorajszej rozmowy. Nie odpowiedziałam, tylko kiwnęłam głową z delikatnym uśmiechem. Obie oparłyśmy się na oparciu tapczanu i siedziałyśmy chwilę w ciszy.
- Anto .. Jak to dokładnie od początku z Messim było ? Zobaczyłaś Go w Jego pierwszym meczu dla Barcy i po prostu się zakochałaś ?
- Nie .. To nie było tak, ale to już dłuższa historia.
Spojrzałam jej w oczy.
- Ja tam mam czas .. Więc ? Jak to było ? Od początku proszę.
Usiadła po turecku i ponownie objęła moją dłoń. Usiadłam podobnie i zaczęłam swoją historię.
- Wyprowadzając się z rodziną z Argentyny, miałam 6 lat. Mieszkałam w Rosario..
Przerwała mi otwierając usta ze zdumienia.
- W Rosario ?! Przecież Leo ..
- Kochanie, daj mi skończyć.
Zaśmiałam się. Kiwnęła głową i obiecała, że już będzie cicho.
- A więc, mieszkałam w Rosario. W sąsiedztwie mieszkało dużo dzieci i zazwyczaj wszyscy spędzali czas razem. Ja zawsze wstydziłam się z nimi bawić, nie byłam duszą towarzystwa.. Wolałam siadać na murku jednego z boisk i oglądać rozgrywane mecze przez starszych chłopaków. Mieli średnio od 8 do 11 lat. Grał tam Leo .. Uwielbiałam obserwować to, z jaką swobodą i lekkością mijał starszych kolegów i jak łatwo zdobywało mu się bramki. Praktycznie cały rok przesiedziałam na tym murku .. Kiedy tata oznajmił, że wyprowadzamy się do Hiszpanii, czułam, że muszę powiedzieć coś Messiemu. Pewnego z ostatnich moich dni w Rosario, jak od niecałego roku, poszłam na boisko. Chłopaki skończyli grać, a Leo strzelił 5 bramek. Zeskoczyłam z murku i do niego podbiegłam. Pociągnęłam Go za koszulkę, a On z zapytaniem na mnie spojrzał. "Kiedyś będziesz piłkarzem". Uśmiechnęłam się, a on zrobi to samo i podziękował. Odchodziłam od Niego i machałam w Jego stronę. Uczynił to samo i poszedł .. To był ostatni raz, kiedy Go widziałam .. Stało się tak, jak mówiłam. Zaczął grać dla Barcy. Jak tylko o tym usłyszałam, byłam niesamowicie szczęśliwa. Nie było dnia, żebym o nim nie myślała i teraz miałam Go spotkać. Poszłam na mecz i on zadebiutował .. Praktycznie się nie zmienił. Tylko podrósł i urosły mu włosy.. Nadal z taką samą swobodą, mijam rywali, a z czasem przyszły bramki i wyrobił się technicznie.. Czułam się niesamowicie szczęśliwa, zostawałam po każdym meczu, na którym byłam, z nadzieją, że Go spotkam.. Ale jak już Go widziałam, to bałam się podejść .. Jednak los chciał, byśmy w przyszłości się spotkali .. Zakochać się w nim nie było trudno .. Przez całe moje życie, nie było żadnego innego mężczyzny.
Shakira słuchała mojej opowieści z szerokim uśmiechem i łzami w oczach.
- Jakie to było kurde słodkie .. To jest przeznaczenie !
Po raz kolejny byłyśmy w swoich objęciach. Resztę dnia spędziłyśmy razem. Oglądałyśmy filmy, śpiewałyśmy jej piosenki, rozmawiałyśmy o wszystkim i zdradzałyśmy sobie swoje największe tajemnice, miałam przyjaciółkę. Cudowne uczucie jest móc komuś zaufać i nie obawiać się już o swój los. Obiecałyśmy sobie zawsze pomagać i się wspierać. Do domu pojechała przed 23. Odprowadziłam przyjaciółkę do samochodu, następnie wzięłam prysznic i poszłam spać.

SOBOTA

O 18:00 zaczyna się mecz Barcy z Malagą. Pół godziny, przed jego rozpoczęciem, ma przyjechać po mnie Shakira z Milanem. Nie miałam problemu z ubraniem na mecz, od razy, gdy dostałam od Leo Jego koszulkę wiedziałam, że ją ubiorę. Gorzej było z wieczorową kreacją. Kompletnie nie miałam pomysłu, czy ubrać sukienkę, czy spódniczkę .. Miałam nadzieję, że Shakira przyjedzie wcześniej i mi jakoś doradzi. Było 15 minut przed 17. Ubrałam domowy trykot Barcy z nazwiskiem Leo, czarne rurki, czarne trampki i spięłam włosy w warkocz. Gdy stałam przed lustrem i malowałam oczy, usłyszałam dzwonek do drzwi. "To pewnie Shaki" otworzyłam, nie patrząc na osobę stojącą przed drzwiami i dokończyłam makijaż.
- Antonella Roccuzzo ?
Usłyszałam męski głos i z przerażenia upuściłam tusz do rzęs.
- To na pewno ty. Leo rzadko rozdaje koszulki ze swoim podpisem.
Obdarzył mnie szerokim uśmiechem i jakby nigdy nic, udał się w kierunku salonu i rozsiadł się na tapczanie.
- Mmm, wygodne to masz.
Cesc Fabregas. Ciągle to do mnie nie docierało. Cały czas miałam usta otwarte ze zdziwienia i przyglądałam się Hiszpanowi.
- Eeee.. Cesc Fabregas ?
Szybko wstał i spojrzał na mnie z zakłopotaniem.
- Kurde, racja ! Zapomniałem się przedstawić. Tak, tak Cesc. Miło mi Cię poznać.
- Eee.. Mi również .. Co tu robisz ?
- Gerard dał mi Twój adres - uśmiechnął się beztrosko, a ja spojrzałam na niego ze zdziwieniem - No bo .. Chciałem poznać dziewczynę, która zawróciła w głowie Leo.
Spłonęłam rumieńcem i spuściłam wzrok. 
- Zawróciłam mu w głowie ?
- I to jak ! No wiesz, On o tym głośno nie mówi, ale gdyby nie Piquś to ja ciągle żył w nieświadomości ! Zmienił się, jest weselszy, pewniejszy siebie i rozgadany. Od ponad tygodnia nie zmienił mu się humor. Zaintrygowało mnie to i zapytałem, co jest przyczynom takiego zachowania. Odpowiedział "Moje życie nabiera innego sensu". To było tyle, więcej nie powiedział, tylko się uśmiechnął i poszedł. Wtedy, to już serio ogłupiałem, poszedłem do Geriego i on mi wszystko powiedział. Byłem bardzo ciekaw, jaka jesteś i po długich namowach dał mi Twój adres. Nie gniewaj się.
Położył rękę na moim ramieniu, a ja nie wiedziałam, co na to wszystko mam powiedzieć.
- No i ... Jak wrażenia ?
- Wiesz, jednak za krótko się znamy, ale już Cię lubię.
Po raz kolejny promiennie się uśmiechnął.
- Ha ha, dziękuję. Właściwie.. To ty nie powinieneś być teraz z piłkarzami ? Za 40 minut macie mecz ..
- Ta, ta wiem .. Jestem zawieszony przez trenera na ten mecz .. Podpadłem mu z Gerim, ale mu się upiekło.
Posmutniał, ale momentalnie się rozchmurzył, jak dostrzegł ścianę w moim pokoju, obok salonu.
- ŁAŁ ! Gerard nie żartował, że jesteś Cule ! Myślałem, że to zmyślił.. A jednak !
Z ogromnym entuzjazmem wparował do mojego pokoju i podziwiał zdjęcia, przyczepione do korkowej tablicy.
- Kurde, jaka tu tu młoda byłaś ... Ile to już lat jesteś Cule ?
- Ha ha, 13 rok idzie.
Puściłam oczko w Jego stronę i udałam się kontynuować poszukiwania odpowiedniego ubrania na kolację z Leo.  Cesca zastanawiało to, że z mojej garderoby wyleciała trzecia sukienka.
- Pomóż Ci ?
Zagadał odrywając się od fotografii. Zawahałam się, ale w końcu potrzebowałam pomocy, a Shakiry ciągle nie było.
- Sukienka, czy spódnica ?
W jednej ręce miałam czarną sukienkę, a w drugiej białą spódniczkę z czarnym wzorem.
- Hymm.. A na jaką okazję ?
Kurcze .. Czyli nie wie o kolacji.
- Eee.. Co byś poradził ubrać dziewczynie na pierwszą randkę ?
Podniósł wzrok i po raz kolejny się uśmiechnął.
- Oooooo ! Wal od razu, że masz randkę z Leo, a nie ! A więc... Pierwsza randka .. Weź tą spódniczkę..
Wyciągnął mi ją z ręki i "zanurkował" do mojej szafy. Wyciągnął czarną bluzkę na ramiączkach i biały żakiet.
- Do tego czarne buty na obcasie, jakieś dodatki i jesteś gotowa.
Puścił mi oczko i wręczył zestaw ubrań. Zatkało mnie.
- Dziękuję ! Jak będę miała kiedyś problem z dobraniem garderoby, to będę dzwonić.
Tym razem to ja puściłam oczko i odłożyłam ubrania na wieszak, wieszając go na klamce od drzwi.
- Jasne, nie ma sprawy. Polecam się na przyszłość. Sam mam dziewczynę, która czasem radzi się mnie, w sprawach ubioru.
- Daniella, prawda ?
- Tak, skąd znasz ?
- Z internetu.
Pokazałam mu język, a ten się zaśmiał.
- Okey, lecę. Może uda mi się zajrzeć do szatni przed meczem, a jak nie, to widzimy się w loży VIP.
Kiwnęłam głową i odprowadziłam go do drzwi. Zamieniliśmy jeszcze zdanie w progu i ostatecznie poszedł. Ledwo zamknęłam drzwi, gdy usłyszałam kolejny dzwonek.
- Wybacz Słonko, że tak długo musiałaś czekać. Szybko schodźmy i jedziemy na mecz.
Zaśmiałam się z tonu przyjaciółki. Wróciłam do pokoju po torebkę i posłusznie zeszłam za nią po schodach i weszłam do samochodu. 

***


W loży VIP siedziało wiele znanych mi osób. Daniella Semaan, Cesc Fabregas, Anna Ortiz, Jonathan dos Santos (nie może grać z powodu kontuzji) no i Shakira z Milanem. Świetnie się bawiliśmy oglądając mecz i rozmawiając. Daniella i Anna są bardzo sympatyczne.
Pierwsza połowa dla Barcy nie była żadnym wyzwaniem. Malaga grała tak, jakby ich w ogóle nie było na boisku, Barca pewnie wygrywała 4:0, po dwóch trafieniach Leo i dwóch Neymara. Po każdej bramce Leo wypatrywał kogoś na trybunach. Bardzo mnie zastanawiało, kogo szuka. Dowiedziałam się w drugiej części spotkania, gdy zanotował trzecie trafienie i na tablicy wyników było już w 56 minucie 5:0. Szukał mnie. Chyba nie spodziewał się, że będę siedzieć w loży VIP. Dostrzegł mnie i obdarował cudownym uśmiechem, a Jego palec wskazujący był skierowany w moją stronę. Shakira po tym geście objęła mnie i pocałowała, a kibice zaczęli się odwracać i szukając wzrokiem, na kogo najlepszy piłkarz świata wskazuje. Spłonęłam rumieńcem, uśmiech nie schodził mi z buzi.
- Jakie to słodkie, zadedykował Ci hattricka ! Ja ciągle czekam, aż Pique go strzeli i mi zadedykuje... Powoli tracę nadzieję..
Wsparła głowę na dłoniach i zrobiła obrażona minę. Wybuchał śmiechem i pocałowałam ją w policzek.
- Kochanie, ciężko by obrońca strzelił hattricka, ale musisz wierzyć ! Hahha ! Jejku, kocham Cię !
Po raz kolejny byłyśmy w swoich ramionach. Mecz zakończył się wynikiem 6:0, ostatnia bramka była autorstwa Andresa. Po meczu napisałam sms-a do Leo, gratulując hattricka, a on odpisał "Dziękuję :) widzimy się za niecałe 2 godziny :)" 
Do domu wróciłam z Shakirą, która koniecznie chciała wiedzieć, jak będę wyglądać na pierwszej randce. Wzięłam szybki prysznic, umyłam i wysuszyłam włosy, następnie ubierając wybrane przez Fabregasa ubrania. Zajęło mi to około 40 minut. Shakira siedziała w salonie i zabawiała Milanka. Jak wkroczyłam do pokoju, otworzyła usta i spojrzała na mnie radosnym wzrokiem.
- Jak ty cudownie Myszko wyglądasz ! Leo się zakocha .. Chociaż .. Już się zakochał.
Zaśmiała się sama do siebie, następnie całując mnie w policzek.
- Dziękuję. Zgadnij, kto pomógł mi wybrać ubrania.
Założyłam ręce na biodra i spojrzałam na nią z szerokie uśmiechem. Shakira długo myślała, ale ostatecznie się poddała.
- Cesc ! Czaisz ? Nie przypuszczałam, że ma taki dobry gust.
Obie się zaśmiałyśmy.
- No, no, no .. Wiesz, związek z Daniellą zobowiązuje !
Po raz kolejny euforia śmiechu. Nie znam Danielli za dobrze, ale z opowieści Shakiry, to mogę wywnioskować, że Fabs w tym związku wiele do gadania nie ma.
21:00 zaraz powinien pojawić się Leo. Shakira zrobiła mi delikatny makijaż i pokręciła lokówką końcówki włosów, po czym zabrała syna i pojechała do siebie, później wysyłając mi sms-a "Nie ważne o której randka się skończy, jak tylko wrócisz do domu, liczę na sprawozdanie :D"
21:15 zaczynałam się denerwować. Chodziłam po domu, zastanawiając się czy czasem nie zmienić którejś części ubioru.
22:25 dzwonek do drzwi. Serce biło mi tak mocno, że bałam się, że zaraz mi wyskoczy z klatki piersiowej. Wzięłam torebkę do ręki, przekręciłam klucz i otwarłam drzwi.

*LEO*

Byłem mega zestresowany. Po raz pierwszy w życiu, nie liczyła się dla mnie tylko piłka, ale zacząłem wyżej stawiać właśnie Ją.. Poznaną ponad tydzień temu Argentynkę. Nie wiem co sprawiło, że stała się dla mnie tak ważna. Może dlatego, że była inna niż te wszystkie napalone fanki ? Każda najchętniej wskoczyłaby mi do łóżka, a ona potraktowała mnie jak normalnego faceta. Byłem najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi .. Zupełnie przez przypadek spotkałem kobietę, bez której teraz nie wyobrażałem sobie życia. Nie poznawałem samego siebie .. Ona sprawiała, że zachodziła we mnie jakaś zmiana, bardzo dobra zmiana. Każdy jej uśmiech, spojrzenie, czy najmniejszy gest w moją stronę, powodował większą radość, niż strzelenie bramki Realowi Madryt. Gdy spędzałem z nią czas, odnosiłem wrażenie, że znamy się nie tydzień, a wiele lat .. W jej głosie, uśmiechu, spojrzeniu .. Było coś znajomego. Każde pożegnanie, było dla mnie katorgą. Pragnąłem, by zawsze była przy mnie .. Chciałbym, by była powodem dla którego warto żyć, dla którego warto wstać z łóżka, mimo przeciwności losu.. Pojawiła się i pokolorowała mój świat milionami barw, pokazała mi inny świat. Pokazała mi świat miłości, w którym chciałem żyć, ale tylko z nią. Zakochałem się w tej dziewczynie.


*ANTONELLA*
Otworzyłam drzwi, a w nich stał Leo. Miał białą koszulkę z krótkim rękawem, jasne jeansy, białe buty i marynarkę. Powitał mnie uroczym uśmiechem, a ręce miał założone za plecami.
- Jejku .. Jak ty cudownie wyglądasz.
Zawstydziłam się i delikatnie uśmiechnęłam, dziękując. Wyciągnął rękę za pleców i podał mi bukiet czerwonych róż. Zaniemówiłam.
- Ojej .. Nie trzeba było Leo .. Dziękuję.
Wzięłam kwiaty i szybko odłożyłam je do wazonu w kuchni, po chwili wracając do Argentyńczyka.
- To co ? Idziemy ?
Zapytałam z szerokim uśmiechem.
- Z Tobą, to choćby i na koniec świata.
Odpowiedział podając mi rękę. Zaśmiałam się i razem zeszliśmy po schodach. 

                                   ***

Leo zabrał mnie do jednej z Barcelońskich restauracji. Nie obyło się bez fleszy, pierwszy raz nas to spotkało, wcześniej jak gdziekolwiek byliśmy z Leo, to udało nam się tego uniknąć. Niestety nie tym razem. Zignorowaliśmy to. Przez cały wieczór towarzyszył nam śmiech, rozmawialiśmy o meczu i Fabregasie, który dziś mnie odwiedził. Jak Leo się o tym dowiedział, to powiedział coś pod nosem.. Coś typu "Zabiję tego typa", po czym się uśmiechnął. Lokal opuściliśmy po 23, ale nie chcieliśmy jeszcze wracać. Tak dobrze, pewnie, swobodnie i bezpiecznie się przy nim czułam. Pojechaliśmy na plaże, na (już) nasze ulubione miejsce. Buty zostawiliśmy w samochodzie i trzymając się za ręce, zrobiliśmy sobie mały spacer brzegiem morza.
- Masz jakieś plany na jutro ?
- Hmm.. W sumie, to nie. Dlaczego pytasz ?
Stanęliśmy naprzeciwko siebie i spojrzeliśmy głęboko w oczy.
- Niespodzianka.
Oboje delikatnie się uśmiechnęliśmy. Chciałam Go pocałować. Bardzo trudno było mi walczyć z samą sobą, ale ostatecznie udało mi się opanować pokusę. Czułam, że On też miał z tym problem, ponieważ był taki moment, kiedy nasze usta się do siebie zbliżały, ale On też chyba uważa, że to jeszcze za wcześnie. Jeszcze chwilę spacerowaliśmy i Leo odwiózł mnie do domu. Chwilę rozmawialiśmy, ale widziałam, że Leo jest już wykończony, najpierw mecz, a teraz randka ze mną.
- Bardzo Ci dziękuję za dzisiejszy wieczór.
- To ja dziękuję.
- Nie, nie .. Dzięki tobie spędziłam jedną z najmilszych sobót w życiu.
Obdarzyłam Go szerokim uśmiechem.
- Jejku i bym jeszcze zapomniała, dziękuję za dedykację na meczu.
Troszkę się speszyłam, kończąc zdanie spojrzałam mu w oczy.
- Drobiazg.. Na pewno to nie ostatnia dedykacja ode mnie dla Ciebie.
Uśmiechnęłam się i mocno w Niego wtuliłam. Pocałowałam Go w policzek i ostatni raz spojrzałam w oczy.
- Dobranoc Leo.
- Dobranoc Antonello.
Teraz to On pocałował mnie w policzek i z uśmiechem wrócił do samochodu.
Zamknę drzwi i się o nie oparłam. Zamknęłam oczy i zaśmiałam się. Zatańczyłam w przedpokoju w drodze do łazienki. Po godzinie poszłam do łóżka, napisałam do Shaki i zasnęłam z uśmiechem na buzi.

____________________________________________________

Czytasz = komentujesz

Jest !! Wyrobiłam się przed meczem ! :D
Co myślicie ? Przyjmę każdy komentarz, nawet ten z krytyką, więc nie krępujcie się :)
Każdy komentarz jest motywujący, więc proszę skomentuj <3 jeśli nie masz konta w google, możesz skomentować jako anonim ;3

A teraz czekamy na meczyk Barcy ! < 3333

VISCA EL BARCA !
LEO PO HATTRICA ! ♥



Do następnego ! ;*

czwartek, 7 listopada 2013

ROZDZIAŁ II

- Shakira ! Mój ty Skarbeńku ! Jaaaa tu za Tobą tęskniłemm..
- Wiem Kochanie, wiem. A teraz posuń się by zrobić mi miejsce.
Duet, jaki tworzyli powalał mnie z nóg. Oni chyba nigdy się ze sobą nie nudzą. Zaraz po tym, jak Shakira zajęła miejsce koło Gerarda, ten od razu położył się na jej ramieniu i śpiewał kolejną jej piosenkę. Razem z Leo zaśmialiśmy się z miny  naszej przyjaciółki. Po chwili weszliśmy do samochodu, Leo prowadził, a ja zajęłam miejsce koło niego. Jechaliśmy jakieś 15 minut, ciągle słuchając śpiewu pijanego Gerarda i bezsilnego głosu Shakiry, która próbowała Go uspokoić.
- Leo, byłbyś tak miły i wyciągnął Go z samochodu ?
- Jasne, pakowałem Go do niego, to teraz mogę i wyciągnąć.
- Jesteś wielki ! Anto, chodź. Pokaże Ci dom.
Zostawiłyśmy Leo, męczącego się z Gerardem. Shakira złapała mnie za rękę prowadząc do domu i pokazując każde pomieszczenie po kolei. Dom był wspaniały i wielki. Po 10 minutach usłyszeliśmy krzyk Hiszpana w salonie.
- Gdzie ty mnie prowadzisz !? Boże ratuj ! Gdzie ja do cholery jestem !?
- Gerard, uspokój się ! Ostatni raz piłeś z Neymarem !
Leo męczył się z Gerardem, który całym ciężarem opierał się na Jego ramieniu. Postanowiłam mu pomóc. Podeszłam i wzięłam Hiszpana pod drugie ramie. Shakira pękała za śmiechu, widocznie zachowanie partnera, nie było jej obce. Otworzyła nam drzwi do sypialni i poprosiła, byśmy położyli Go na łóżku.
- Bardzo wam dziękuję, a za razem przepraszam, że tak was wykorzystuję. Zrobilibyście może śniadanie ? Cokolwiek. Ja zaraz do was dołączę.
Puściła nam oczko i zamknęła za sobą drzwi do sypialni. Nastała krępująca cisza., która na szczęście przerwał Argentyńczyk.
- To co, potrafisz gotować ?
Zapytał nieśmiało.
- Potrafię. Na co masz ochotę ?
Zapytałam udając się w kierunku kuchni obdarzając Go uśmiechem.
- A co proponujesz ?
Zapytał tym razem już pewniejszym głosem.
- Masz ochotę na naleśniki z czekoladą i truskawkami ?
- Chętnie zjem.
Odsłonił w szerokim uśmiechu swoje białe zęby i sięgnął do jednej z szafek po nutelle.
- Ha ha, najpierw musimy zrobić ciasto na naleśniki, nutella jest nam na chwilę obecną najmniej potrzebna.
Podeszłam do niego i wyjęłam czekoladę z rąk.
- Niby tak, ale chciałem już ja postawić na stole.
Tym razem to on wyjął mi słoik. Nasze spojrzenia spotkały się, ale momentalnie się odwróciłam i sięgnęłam do lodówki po potrzebne składniki, a Leo odwracając się uderzył głową w otwartą szafkę. Cicho jęknął, a ja równie cicho się zaśmiałam.
- Jajka i mleko są, sprawdzisz, gdzie jest sól, mąka i truskawki ?
- Jasne, tu powinny być.
Schylił się do innej szafki i wyciągnął potrzebne produkty, następnie podszedł do lodówki, ogarnął zamieszczone w niej produkty wzrokiem i dostrzegł miseczkę z truskawkami. Postanowiliśmy podzielić się pracą nad posiłkiem. On za zadanie miał przesiać mąkę, następnie dodając do niej szczyptę soli i dwa jajka, a ja w tym czasie nakryłam do stołu, obrałam truskawki i zabrałam się za szukanie patelni, na której możliwe by było usmażenie naleśników. Znalazłam w jednej z szafek przy piecu elektrycznym. Smarowałam ją masłem, gdy Leo stłukł jajko.
- Wybacz, nie trafiłem do miski.
Powiedział, biorąc ścierkę i wycierając żółtko z podłogi. Schyliłam się i pomogłam mu, zbierając skorupkę.
- Najważniejsze, że trafiasz do siatki rywali.
Uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił. Nie spodziewałam się, że kiedyś będę tak blisko mojego idola. Resztę pracy przy śniadaniu wykonaliśmy już wspólnie, ciągle się śmiejąc i obrzucając mąką. Po 30 minutach wszystko było gotowe i kuchnia była wysprzątana. Zasiedliśmy do stołu i w tym samym momencie wkroczyła Shakira promienie się uśmiechając.
- Mmmm, jak pachnie ! Jesteście wielcy.
Uśmiechnęła się do nas i wzięła na talerz jednego naleśnika, smarując go czekoladą.
Po paru minutach, przyszedł Gerard. Był nieobecny. Dopiero jak zasiadł do stołu to mnie zauważył i otworzył oczy ze zdumienia.
- O kurde, ale mam kaca. Widzę Messiego z jakąś dziewczyną. Jak to możliwe, że na imprezie, gdzie byli sami faceci, wyrwałeś jakąś laskę ? W ogóle .. Jak to możliwe, że TY kogoś wyrwałeś !? TY ?! .. Więcej nie piję.
Oparł bezsilnie głowę na stół. Spłonęłam rumieńcem, a jak mniemam Leo kopnął przyjaciela pod stołem, ponieważ ten gwałtownie się podniósł i zaczął pocierać piszczel cicho jęcząc.
- Oj Gerard, ty głupku już lepiej nic nie mów. To jest Antonella, dziewczyna, która wygrała mój konkurs. WSPOMINAŁAM CI O NIEJ.
Odpowiedziała Shakira na słowa partnera, z naciskiem na ostatnie słowa.
- Ooo, w takim razie bardzo mi miło.
- Mi również.
Nieśmiało się uśmiechnęłam i kątem oka obserwowałam Messiego. Zorientowałam się, że on również spogląda w moją stronę. Uśmiechnął się i zagadał do przyjaciela.
- Stary, ty lepiej weź się za opiekę nad synem. Mówiłeś mi wczoraj, że przed 08:00 musisz Go odebrać od babci.
- A która jest godzina geniuszu ?
- Po 07:00 geniuszu.
Triumfalnie się uśmiechnął i nałożył na talerz kolejnego naleśnika.
Gerard poderwał się z krzesła i pobiegł się przebrać. Po 15 minutach zjawił się w kuchni.
- Tym razem Ci się Leo udało !
I wybiegł zatrzaskując za sobą drzwi. Cała nasza trójka zaśmiała się i poderwała z miejsca, by posprzątać po posiłku.
- O nie, nie, nie, nie. Wy przygotowaliście, ja włożę naczynia do zmywarki. Rozsiądźcie się w salonie, zaraz do was dołączę.
- Nie, nie ja już chyba będę się zbierać. Jestem padnięta i marzę o długiej kąpieli i o przespaniu całego dnia. Bardzo Ci dziękuję za koncert i ogólnie za wszystko. Jakby co, jesteśmy w kontakcie.
Podeszłam do Shakiry i ucałowałam ją w policzek.
- Nie ma za co ! Bardzo się cieszę, że Cię poznałam. Jeszcze się zdzwonimy. Tylko jak ty wrócisz do domu ? Twojego samochodu jeszcze nie przyholowali.
- W takim razie ja Cię odwiozę.
Serce zabiło mi szybciej.
- Naprawdę Leo ? Nie będzie to dla Ciebie żaden problem ?
- Żaden problem, sama przyjemność .. i w ogóle mam po drodze.
Szybko dodał i na koniec chrząknął. Uśmiechnęłam się do niego i jeszcze raz podziękowałam Shakirze, po czym wyszłam z domu, a za mną kroczył Leo.
- Zapraszam.
Wyprzedził mnie i otworzył drzwi ze strony pasażera i po raz kolejny dzisiejszego dnia, obdarował mnie cudownym uśmiechem (tak, dla mnie każdy Jego uśmiech jest cudowny). Kiwnęłam głową i również się uśmiechnęłam.
Na początku nie wymieniliśmy między sobą ani jednego zdania, ale kiedy w radiu usłyszałam tę piosenkę (KLIK), niespodziewanie razem z Leo powiedzieliśmy to samo.
- Uwielbiam tę piosenkę.
Spojrzeliśmy na siebie, trwało to chwilę, ponieważ Leo prowadził. Zaczęłam po cichu śpiewać tekst piosenki. Co uczynił Leo ? Przyłączył się do mnie i resztę drogi śpiewaliśmy każdą piosenkę, którą puszczali w radiu. Kończyliśmy właśnie śpiewać (KLIK), gdy Leo stanął przed moim domem. Wyłączył silnik i spojrzał mi w oczy. Odwzajemniłam spojrzenie.
- Dziękuję za te prawie 3 wspólnie spędzone godziny. Jestem bardzo szczęśliwa, że Cię poznałam. Spełniło się jedno z moich marzeń.
- A jakie masz jeszcze marzenia ?
- Mam ich wiele, ale nie powinnam ich wyjawiać, ponieważ mogą się nie spełnić.
- A jest jakieś, które ja mogę spełnić ?
Zatopiłam się w jego brązowych oczach i w myślach odpowiadałam na pytanie "Jesteś w stanie spełnić je wszystkie". Otrząsnęłam się i zdałam sobie sprawę, że zaczynam zakochiwać się w najlepszym piłkarzu na Ziemi. Uwielbiam Go, podziwiam, kochałam, ale nie tak, jak dziewczyna chłopaka, to była taka miłość, jaką darzę każdego piłkarza FC Barcelony, ale teraz .. Teraz poczułam, że Go kocham, ale nie tą samą miłością. Zaczynałam Go darzyć prawdziwym uczuciem. Wystarczyły 3 godziny, by chociaż w jakimś stopniu prywatnie poznać Messiego i się w nim zakochać.
- Antonello ? Coś się stało ?
- Nie, dlaczego pytasz ?
- Dość długo nie odpowiadałaś, tylko patrzyłaś w okno.
- Przepraszam, zamyśliłam się...
- Nie ma sprawy, a więc jest jakieś marzenie, które jestem w stanie spełnić ?
- Dlaczego aż tak Ci na tym zależy ?
Nie wiem, dlaczego zadałam to pytanie, ale trudno. Uśmiechnęłam się do niego, poprawiając włosy. Leo zrobił zamyśloną minę i nie spuszczał ze mnie wzroku.
- Dlaczego mi zależy ? Lubię pomagać, a myślę, że pomogę Ci spełniając jakieś Twoje marzenie.
Wybrnął. Na szczęście, bo zaczynałam się bać odpowiedzi. Puścił mi oczko i wyczekiwał, co na Jego słowa odpowiem.
- W takim razie .. Jest parę marzeń, które jesteś w stanie spełnić.
- Słucham.
- Mogłabym prosić Cię o koszulkę, autograf i zdjęcie ?
Szeroko się uśmiechnęłam i spojrzałam w te Jego cudowne oczy. Leo zaśmiał się i wyszedł z samochodu, udając się do jego bagażnika. Po chwili wrócił z domową koszulką FC Barcelony z numerem 10 w ręku, sięgnął do schowka po marker i złożył na niej autograf.  Podał mi ją i równie szeroko się uśmiechnął. Zaniemówiłam.
- Dziękuję, jesteś wspaniały.
Chciałam Go przytulić, ale bałam się, że to będzie nieodpowiednie.
- Nie ma za co, ty też jesteś wspaniała.
Powiedział komplement po raz pierwszy pewnym siebie głosem. Zdziwiło mnie to, ale również dodało odwagi, by teraz Go objąć. Zrobiłam to, na szczęście Leo nie odebrał tego w jakiś sposób źle i odwzajemnił uścisk.
- To teraz zdjęcie, tak ?
Kiwnęłam głową i wyciągnęłam telefon. Ustawiłam przedni aparat i zrobiliśmy sobie zamiast jednego, z 40 głupich, ale śmiesznych zdjęć. Jak skończyła mi się pamięć w telefonie, wszystkie zdjęcia przesłałam mu na telefon, ponieważ też chciał pamiątkę z naszego pierwszego spotkania.
- Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję. To były jedne z najlepszych trzech godzin w życiu.
- Poprawka, czterech. Rozmowa w samochodzie zajęła nam godzinę.
Uśmiechnął się do mnie, gdy równocześnie wychodziliśmy z samochodu.
- Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zgodzisz się na spędzenie paru godzin z moja osobą. ?
Lionel Messi chce się ze mną umówić ?!
- Bardzo chętnie.
Po raz kolejny nasze spojrzenia się spotkały (ileż dziś takich cudownych scen miało miejsce), tym razem, żadne z nas nie speszyło się, czy nie odwróciło wzroku. To wpatrywanie się w swoje oczy przerwał nam mój telefon, który natarczywie dzwonił. Szybko wyjęłam go z torebki. "Mama". Patrzyłam jeszcze chwilę w ekran telefonu i ostatecznie odrzuciłam połączenie.
- Coś się stało ?
- Nie, nic .. Małe spięcie z mamą. Dobrze, ja lecę. Jeszcze raz, bardzo Ci dziękuję.
- Poczekaj, mógłbym .. Mógłbym poprosić o Twój numer telefonu ?

Zaśmiałam się i kiwnęłam głową. Gdy już mieliśmy swoje numery zapisane w pamięci telefonów, Leo pochylił się i pocałował mnie w policzek na pożegnanie. Uśmiechnął się, wsiadł do samochodu i odjechał. Chwilę jeszcze stałam i trzymałam prawą dłoń na policzku, na którym Leo złożył pocałunek. Pierwsza myśl ? "Już nigdy nie umyję tego policzka !". Moja buzia była rozpromieniona szerokim uśmiechem, a gdzieś tam głęboko w środku eksplodowałam szczęściem i tańczyłam z radości.
Ogarnęłam się i wróciłam do mieszkania. Zrobiłam sobie gorącą kąpiel i położyłam się spać. Znowu śnił mi się Leo. Tym razem na szczęście zdążyliśmy się pocałować i to nie raz. Postanowiłam przed snem nie nastawiać budzika i dać się ponieść wyobraźni.

***

Obudził mnie dzwonek do drzwi. Pierwszy raz od dłuższego czasu, obudziłam się z uśmiechem na twarzy, ponieważ nic konkretnego mi się nie śniło, a dzwonek do drzwi nie przerwał mi mojej kolejnej sennej fantazji. Przetarłam oczy i spojrzałam na godzinę w telefonie. 17:00. Kto to może być ? Wstałam z łóżka i poszłam otworzyć.
- Shaki ? Co ty tu robisz ? Ojej, Milanek !
Pocałowałam przyjaciółkę w policzek, następnie zabierając jej syna i mocno Go przytulając.
- No hej ! Jak to co ? Masz mi opowiedzieć jak tam z Messim.
Szeroko się uśmiechnęła i rozgościła w salonie.
- Ha ha, a jak ma być ?
- Wygodna sofa.
Właśnie takie słowa usłyszałam w odpowiedzi. Przewróciłam oczami i usiadłam koło przyjaciółki, z Milenem na kolanach. Wokalistka zrobiła jakąś dziwną minę, by rozśmieszyć synka, a następnie popatrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami.
- No co ?
- No co, co. To ja się pytam. Co z Messim ?
- Już Ci odpowiedziałam, ale powtórzę. Co ma być ?
Shakira przewróciła oczami i zabrała mi Milana z kolan i posadziła między nami.
- Przecież na kilometr widać, że miedzy wami coś iskrzy ! Nawet Gerard się domyślił ! A uwierz mi, jak on coś zauważył, to serio musi tak być.. Nie żeby sugerowała, że jest tępy, co to, to nie.
Zaśmiałam się na jej słowa i skierowałam wzrok na okno.
- Czy iskrzy .. Nie wiem.
- A czujesz coś do niego ? Teraz trochę go poznałaś i jak wrażenia ?
- Shaki ! Znamy się zaledwie jeden dzień !
- Pff ! Książe raz zatańczył z Kopciuszkiem i się z nim ożenił ! A potem co ? Żyli długo i szczęśliwie !
Pokazała mi język, robiąc obrażoną minę.
- Życie to nie bajka.
Uśmiechnęłam się do niej, a ona po raz kolejny wywróciła oczami. Wstałam i zadałam przyjaciółce pytanie.
- Chcesz coś do picia ?
- Siadaj !
Pociągnęła mnie z powrotem na tapczan.
- Zakochałaś się w Messim ?
To już nie były żarty. Popatrzyła na mnie poważnym wzrokiem (pierwszy raz ją taką widzę) i wyczekiwała odpowiedzi.
- Chyba tak ..
Spuściłam wzrok na swoje nogi.
- Aż tak bolało wyznanie prawdy ?
Zapytała przytulając mnie i całując w policzek.
- Nie, po prostu .. Za krótko się znamy, żeby takie fakty stwierdzać.. Dlaczego pytasz ?
- Znam Leo ponad 3 lata, mimo to, nigdy nie zachowywał się przy mnie tak, jak przy Tobie. Jest taki pewny siebie, zabawny, romantyczny.. Odnoszę wrażanie, że mu się spodobałaś.
Dźgnęła mnie łokciem w prawy bok i lekko się uśmiechnęła. "Odnosisz wrażenie.. Nie masz pewności.."
- Zobaczymy co będzie.
Odwzajemniłam uśmiech.
- No to co, chcesz coś do picia ?
- Nie, ale jak masz sok, to przynieś Milankowi.
Kiwnęłam głową i poszłam do kuchni. Z salonu dobiegał głos Shakiry.
- Anto ! Gerard mi napisał sms-a, że jadą z Leo na plażę. Wbijamy !? O tej porze nie będzie tłoku.
Nalałam soku pomarańczowego do szklanki i wróciłam do przyjaciółki. Usiadłam koło niej i podałam napój.
- W sumie, to możemy.
Kolumbijka pocałowała mnie w czoło i mocno przytuliła.
- Okey, no to Miluś wypije soczek i jedziemy się przebrać. Wpadnę po Ciebie o 18:00

***

17:30. Od 15 minut siedzę przed szafą i myślę, co mam ubrać. Sprawa NIBY wydaje się prosta. Jadę na plażę, czyli strój kąpielowy, ale coś na ten strój muszę ubrać.. No nic. Postanowiłam zaufać przypadkowi. Zamknęłam oczy i wybrałam po omacku bluzkę i coś na dół. Nie było źle, chyba częściej będę tak robić. Ubrałam żółty strój kąpielowy, a na niego nałożyłam białą koronkową bluzkę na ramiączkach i jasne, krótkie jeansowe spodenki, a na nogi założyłam japonki. Do ręki wzięłam białą torebkę w czerwone paski i do niej włożyłam koc, ręcznik, klucze do domu, dokumenty, wodę, książkę, bluzę i czarne leginsy (nie wiem ile czasu będziemy na plaży, może się ochłodzić). Poprawiałam właśnie włosy, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam, wiedziałam, że to Shakira, następnie udałam się w kierunku lustra.
- Ślicznie wyglądasz.
Zamarłam. To nie był głos Shakiry, a Leo. Szybko się odwróciłam, trzymając kitę włosów w jednej ręce. Grzywka opadała mi na oczy i ledwo widziałam Argentyńczyka.
- Hej .. Dziękuję ..Ty też.
Odpowiedziałam trzęsącym się głosem. Leo zaśmiał się i podszedł, by odsłonić mi opadającą na oczy grzywkę.
- Dziękuję. Gdzie Shaki ?
- Pojechała już na plażę z Gerim i Milanem, powiedziała, że wiesz o tym, że to ja po Ciebie wpadnę.
Oboje na siebie spojrzeliśmy i po chwili się zaśmialiśmy.
- No tak .. Shakira. Czego ja się po niej mogłem innego spodziewać ?
Znowu się zaśmialiśmy.
- Okey, to ja lecę po torbę i możemy jechać.
Kiwnął głową, a ja szybko skoczyłam do pokoju. Wzięłam telefon z łóżka i zauważyłam, dwa nieodebrane połączenia od mamy. Dobrze, niech dzwoni. Niech się troszeczkę pomartwi. Włożyłam telefon do kieszeni i wróciłam do Leo.
- No, możemy jechać.
Obdarowałam go najcudowniejszym uśmiechem i oboje opuściliśmy mieszkanie.
Oczywiście jesteśmy dorośli, ale po schodach musieliśmy się ścigać.
- Pierwsza !
Dotknęłam maski Jego samochodu i triumfalnie się uśmiechnęłam.
- Dałem Ci wygrać. Dobrze wiesz, że ze trzy razy mógłbym Cię wyprzedzić.
- Drogi Lionelu Messi, naucz się przegrywać.
Puściłam mu oczko i zajęłam miejsce z przodu. Poczułam, że coś łapie mnie z tyłu za włosy.
- Matko Boska, co to ?!
Podskoczyłam na fotelu, a Leo zwijał się ze śmiechu.
- To tylko pies ! Ha ha, Twoja mina była epicka, dlaczego nie zrobiłem zdjęcia ?
Cały czas dusił się ze śmiechu i oparł głowę o kierownicę. Dźgnęłam go w prawy bok i przedrzeźniałam.
- No dobra, dobra, już się nie śmieje. Antonello, poznaj Chico.
Pies popatrzył na mnie swoimi dużymi brązowymi oczami. Zaśmiałam się i pocałowałam Go w nos.
- Przestraszyłeś mnie kolego !

***


- Widzisz ich gdzieś ?
- Właśnie nie, Gerard mi napisał, że będą tam gdzie zawsze.
- A gdzie są zawsze ?
- No .. Powinni być tu .. O tam są ! .. No i z czego Ci idioci się znowu śmieją ?
Spojrzałam w miejsce, które Leo wskazywał palcem. Faktycznie, Gerard i Shakira pękali ze śmiechu.
- Pewnie jak do nich dojdziemy, to się dowiemy. Chodź.
Chwyciłam Argentyńczyka za rękę i pociągnęłam za sobą.
Plaża była praktycznie pusta. Można było spokojnie obliczyć ilość leżących na kocach turystów, czy Hiszpanów. Zorientowałam się, że cały czas trzymam Jego rękę. Rozluźniłam uścisk, sprawdzając Jego reakcje. Leo go poprawił i zrównał się ze mną krokiem. Na szczęście włosy, które rozwiewał mi wiatr zasłoniły mój uśmiech. Gdy dochodziliśmy do dwójki przyjaciół, oboje w tym samym czasie, puściliśmy swoje dłonie. Cały czas się śmiali.
- Gerard, mam nadzieję, że zrobiłeś im zdjęcie, jak tak stali i ich miny wyrażały więcej niż tysiąc słów.
Shakira opierała się o ramię chłopaka, trzymając synka na kolanach i nie wyrabiając ze śmiechu. Gerardowi zrzedła mina.
- Kochanie, ty miałaś zrobić zdjęcie ...
Kolumbijka natychmiast się uspokoiła.
- Ja ? Jak ja, skoro trzymałam Milana, logiczne, że ty miałeś ich sfotografować !
- Nie unoś się, co ? Trudno zrobimy kiedy indziej.
- Jasne, kiedy indziej, kiedy indziej. Lepszej okazji już nie będzie.
Obrażona wzięła syna na ręce i podeszła się z nami przywitać. Tym razem, to ja i Leo nie wyrabialiśmy ze śmiechu, widząc ich "dojrzałe" zachowanie. Pocałowałam ją w policzek i podeszła do Leo.
- Shaki, musimy pogadać.
Powiedział jej to na ucho, ale zdołałam usłyszeć Jego słowa. Shakira kiwnęła głową i dała mi Milana na ręce.
- Idziemy po soki ! Zaraz wrócimy.
Gerard puścił całusa dziewczynie i zmienił pozycję z leżącej na siedzącą. Podałam mu syna i rozłożyłam koc, na którym usiadłam.
- Antonello... Mam do Ciebie parę pytań. Mam nadzieję, że na każde odpowiesz, chodź na wstępie mówię, że nie będą one proste.
Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Bałam się zgodzić, ale ciekawiło mnie, jakie pytania chce mi zadać Hiszpan. Przytaknęłam i wyczekiwałam pierwszego.
- A więc, jak to możliwe, że Leo Cie poderwał ? Znam faceta prawie 14 lat i nigdy, NIGDY nie widziałem Go z dziewczyną. Jak jakąś mu podstawiałem, to nawet nie próbował z nią słowa zamienić ! A tu nagle, ni stąd ni zowąd .. Pojawiasz się ty i Leo zaczyna tracić głowę, chodź znacie się jeden dzień. Jak to zrobiłaś ? Normalnie, podziwiam Cie dziewczyno !
Szczęka mi opadła. Nie wiedziałam co powiedzieć, jak zacząć odpowiedź, albo jak zadać pytanie, skąd w Jego głowie takie pytania. "Pojawiasz się ty i Leo zaczyna tracić głowę" .. Cały czas słyszałam te słowa w mojej głowie, stamtąd trafiały one do serca i sprawiały, że biło ono jak szalone, jakby zaraz miało wyskoczyć z klatki piersiowej.
- Skąd pomysł, że między nami coś jest ?
- Posłuchaj .. Do najambitniejszych w tych sprawach nie należę, ale nawet ślepy by zauważył, że między wami rodzi się uczucie. Czujesz coś do niego ?
Spojrzałam na falujące morze i zaplotłam ręce wokół kolan, opierając na nich brodę. Nie udzieliłam odpowiedzi.
- Wnioskuję, że Twoje milczenie znaczy "tak".
Znowu milczałam.
- Jeśli znowu nic nie odpowiesz .. To serio będzie to znaczyć "tak".
Oderwałam wzrok od morza i skierowałam Go na Hiszpania.
- No to super ! Cieszę się, że pojawiłaś się w Jego życiu.. No spójrz na Jego życie zawodowe.. Jest znany na całym świecie, odebrał wiele nagród, indywidualnych i zespołowych.. A teraz spójrz na Jego życie prywatne. Ono umiera. Mieszka sam, niby przyjaźni się ze wszystkimi w szatni, ale nie jest otwarty na ludzi, a co dopiero na kobiety. Dlatego tak zareagowałem przy śniadaniu.. Serio myślałam, że mam ostrego kaca ..
Zaśmiałam się na Jego ostatnie słowa i zaczęłam obserwować Milana, bawiącego się z Chico.
- Co teraz miedzy wami będzie ?
- Jak na razie, to znamy się jeden dzień.
Uśmiechnęłam się. Chciał coś na to powiedzieć, ale z napojami wracali Shakira i Leo.
- Szybko pijcie i wskakujemy do wody ! Cały dzień się nagrzewała, nie zmarzniemy !
- Myśli, że jest Shakirą i może rozkazywać. Wielkie mi halo ! Zostaje na kocu. 
Powiedział Gerard pokazując partnerce język. Ta na niego wskoczyła i zamierzała zakopać Jego głowę w piasku, ale Hiszpan był silniejszy. Wziął dziewczynę na ręce i wskoczył z nią do wody.  Topili się wzajemnie, całowali, wygłupiali. Patrzyłam tak na nich i marzyłam, że mój związek w przyszłości też  tak będzie wyglądał. Zamknęłam oczy i oddałam się marzeniom. Nie wiem dlaczego, za każdym razem widziałam siebie u boku Messiego.. Nie no .. Dobra wiem czemu. Zakochałam się. Otworzyłam oczy i spojrzałam na Leo. Trzymał Milana na kolanach i opowiadał jaki ten Jego tata jest głupi i dziwny. Oczywiście w humorystyczny sposób. Zauważył, że na niego patrzę.
- To co, idziemy ?
- Jasne, tylko z góry informuję, że nie potrafię pływać.
Nieśmiało się do niego uśmiechnęłam. Ściągał akurat koszulkę. "Jaką on ma boska klatę".
- Spokojnie, nie pozwolę Ci się utopić.
Uśmiechnął się i wziął Milana na ręce.  Szybko zdjęłam bluzkę, spodnie i schowałam ubrania do torby. Właśnie z wody wychodził Gerard. Podbiegł do nas, zabrał Malucha bez słowa i wrócił do wody. Tak, Gerard jest dziwny. Szłam za Leo, gdy ten był już w zanurzony do pasa, coś mnie zastopowało i zostałam na lądzie. Zauważył to i wrócił po mnie.
- Daj rękę, nie bój się.
Uśmiechnął się i chwycił obie dłonie. Powoli zanurzaliśmy się coraz głębiej i coraz mocniej mnie trzymał, bym się nie wyślizgnęła. Jest taki opiekuńczy. Gdy woda sięgała mu ponad ramiona, zrobił dwa kroki do przodu i na mnie spojrzał.
- Połóż się.
- Co ?
Zaśmiałam się i ze zdziwieniem spojrzałam w Jego brązowe oczy.
- Nie bój się, będę Cię trzymał.
Po raz kolejny na niego spojrzałam.
- Zaufaj mi.
Dwa magiczne słowa, które mnie przekonały. Przewróciłam oczami i położyłam się na wodzie. Poczułam Jego dłonie na moich plecach. Spokojnie oddychałam i miałam zamknięte oczy. Nie zauważyłam kiedy Leo mnie puścił, a ja nadal unosiłam się na wodzie. Zaczęłam panikować i Leo pomógł mi stanąć.
- Nieźle Ci szło, wcale się nie bałaś.
- Bo poprosiłeś, bym Ci zaufała.
Kolejne spojrzenie, kolejny uśmiech., kolejny powód, by się w nim zakochać. Cofnęliśmy się do miejsca, gdzie woda sięgała Jego pasa (jestem trochę od niego niższa) i zaczęliśmy się chlapać i przewracać do wody. Po parunastu minutach znudziło nam się i wróciliśmy na koc do naszych "dojrzałych" przyjaciół.
- To co, zbieramy się ?
- Leo !! Oszalałeś ? Dziś jest noc spadających gwiazd i liczyłam, że zobaczymy to widowisko tu na plaży w szóstkę.
- Szóstkę ?
- Byś Psa i Milana policzył, co ?
Nasza trójka zaśmiała się na poważny ton Kolumbijki, a Milan zaklaskał w dłonie.
***

Niedaleko plaży były prysznice. Wszyscy poszliśmy spłukać z ciał sól (dla tych, którzy nie wiedzą, morze Śródziemne jest słone, nawet bardzo). Była 21:00. Postanowiliśmy, że o 23:00 pójdziemy na plaże, oglądać spadające gwiazdy. Teraz poszliśmy do jednej z pizzerii, która znajdowała się niedaleko plaży. Moi sławni znajomi, chcieli uniknąć fleszy, czy zaczepki przez fanów, więc weszliśmy do lokalu w ciemnych okularach i kapeluszach, które przygotowała Shakira. Misja wykonana. Spokojnie zjedliśmy, ciągle żartując i rozmawiając. Shaki bawiła się w fotografa i fotografowała Milana, po każdym wykonanym przez niego kęsa pizzy, głupie miny Gerarda, moją brudną buzię (zazwyczaj jak jem, to muszę się ubrudzić) i najbardziej usatysfakcjonowana była zdjęciem, na którym Leo serwetką ściera mi sos z nosa.
22:30 czas wracać na plażę. Noc nie była chłodna, wiał tylko zimny wiatr ze strony morza. Shakira owinęła Milana jednym kocem i usypiała, Nie wierzyłam, że się jej uda. Po 5 minutach Mały spał. Trzymała Go na rękach, leżąc na klatce piersiowej Gerarda. Postanowiłam wziąć aparat przyjaciółki i zrobić im zdjęcie. Wyglądali uroczo. Ja i Leo siedzieliśmy na moim kocu, ponieważ Chico rozłożył się na kocu Leo i nie chciał go oddać. Jak próbowaliśmy go wziąć, to zaczynał warczeć.
23:00 zaczęło się. Gwiazdy spadały strumieniami. Nie mogłam się napatrzeć. Zrobiliśmy z Leo kolejne zawody. Kto więcej spadających gwiazd zobaczy, po godzinie on miał 21, a ja 19.
00:45 gwiazdy spadały coraz rzadziej, a mnie zaczął morzyć sen. Leo to zauważył.
- Jak jesteś zmęczona, to możesz oprzeć się na moim ramieniu.
- A ty nie jesteś zmęczony ?
- Trochę, ale nie mogę zasnąć.
- Dlaczego ?
- Ktoś musi was pilnować no i nie mogę tym razem przegrać.
Miał na myśli nasze zawody. Uśmiechnęłam się i wtuliłam w Jego silne ramię.
- Dobranoc.
Słabo wyszeptałam.
- Dobranoc.
Usłyszałam w odpowiedzi i momentalnie zasnęłam.

________________________________________________________

Czytasz = komentujesz ;]

Jak za długie są rozdziały, to mi napiszcie, będę pisać krótsze :))
Mam nadzieję, że się wam podoba < 3333
Proszę o komentarze, są one ogromna motywacją ! <3
Jeśli nie masz konta, to możesz skomentować jako anonim ^^ choćby ":)"
To serio motywuje ! ^^

Do następnego ! ;*




poniedziałek, 4 listopada 2013

ROZDZIAŁ I

- Kocham Cię, wiesz ?
- Wiem, ja Ciebie też..
Już pochylał się by mnie pocałować ... Ale przerwał mu w tym budzik. Otworzyłam oczy i z żalem w głosie burknęłam do telefonu, który wyrwał mnie z cudownego snu.
- Teraz ? Serio ? TERAZ ?!
Ze złością wyłączyłam budzik w telefonie i rzuciłam nim na drugi koniec łóżka.
Kto jak nie Lionel Messi mógł mi się przyśnić ? Za każdym razem jak mam podobne sny, to nie zdążmy się pocałować, bo ten chory budzik zawsze zadzwoni. Obróciłam się na drugi bok i za wszelką cenę chciałam przywołać ostatnią scenę ze snu. Prawie zasypiałam, ale na szczęście w porę się opamiętałam.
- Dziś koncert Shakiry !
Wyskoczyłam z łóżka jak poparzona. Była 10:00. Co prawda, koncert jest o 20:00, ale jeszcze musiałam wymyślić w co się ubiorę, jaką zrobię fryzurę i obmyślić dojazd, na drugi koniec Barcelony. Niestety kierowcą nie jestem dobrym.. Może lepiej pojadę taksówką ?
Zmierzałam właśnie w kierunku szafy, ale słońce, które witało mnie zza okna zmusiło mnie do wyjścia na balkon. Każdego dnia tak robiłam.
Położyłam dłonie na poręczy i zamknęłam oczy.
Poczułam ciepły, a zarazem chłodny powiew wiatru,
poranna bryza. Otworzyłam oczy i obserwowałam ludzi, którzy od samego rana rozkoszowali się urokami plaży, morza i słońca. Nie wiem ile mi to zajęło czasu, ale woskując po tym, że mama zamknęła za sobą drzwi, ponieważ wychodziła do pracy, musiało być pomiędzy 11, a 12.
Poszłam do łazienki i wzięłam zimny prysznic. Umyłam włosy, ubrałam białą bluzkę na ramiączkach, krótkie jeansowe spodenki i zeszłam na dół, do kuchni. Na stole było dla mnie śniadanie. Jak zwykle, nie miałam apetytu. Nie jem śniadań, mama o tym wie, ale nie ma czasu, by o tym pamiętać. Coraz częściej dochodziłam do wniosku, że powinnam się od niej wyprowadzić, usamodzielnić się. Cały czas przesiadywała w pracy, nawet nie zauważyłaby mojej nieobecności. Powinnam również znaleźć pracę, skończyłam studia i jestem na jej utrzymaniu. Miałam dość trochę czasu, więc od razu wzięłam się za szukanie mieszkania i dobrej oferty pracy w internecie. Skorzystałam z laptopa mamy, który zostawiła na kuchennym stole. Nie chciało mi się wracać do pokoju po swojego. Niespodziewanie, wróciła do domu.
- Co ty, już po pracy ? Szybko.
- Nie, zaraz wracam. Chciałam Ci tylko przypomnieć, że dziś zostajesz w kancelarii do 20:00. Mam straszny harmider w pracy.
Spojrzałam na nią z niedowarzaniem.
- Nie chcę być niemiła, czy coś .. Ale dziś jest koncert Shakiry .. Pamiętasz ? Wygrałam bilet .. I takie tam.
- No nie mów mi, że koncert Tej całej Diwy jest ważniejszy od mojej pracy.
Ledwo powstrzymywałam się, by nie wybuchnąć.
- Bardzo mi przykro, ale dziś nie będzie mnie w kancelarii. Zrozum, że ten dzień jest dla mnie ważny.
- Nie łudź się Słonko, że zaprzyjaźnisz się z Tą całą Shakirą i że na jej koncercie spotkasz Tego całego Messiego. Zbieraj się i jedziemy.
Nie wytrzymałam. Wstałam z krzesła i stanęłam przed nią. Jak zwykle, jej twarz nie wyrażała żadnej emocji.
-  Kiedy ty w końcu przestaniesz łączyć życie prywatne z zawodowym ?! Odkąd tata zmarł, nie mam od Ciebie żadnego wsparcia ! Tylko praca, praca i jeszcze raz praca ! Nie pamiętam, kiedy ostatnio usiadłyśmy i porozmawiałyśmy jak "matka z córką". Ty nie masz dla mnie w ogóle czasu ! Nie cieszyłaś się z tego, że zdałam matury na ponad 90 %, bo byłaś w Stanach, razem z przyjaciółkami z pracy, jak powiedziałam, że przyjęli mnie na studia, też się nie cieszyłaś, nie było Cię przy mnie, byłaś w Madrycie, przez ponad tydzień ! A jak skończyłam studia, nie było Cię, gdy odbierałam dyplom ! Praca ważniejsza .. Zawsze byłam na drugiem miejscu..
Wytarłam łzy, które napłynęły mi do oczu, podczas monologu i z trudem przełknęłam ślinę. Mama patrzała na mnie, ale nic nie mówiła. Mogłam kontynuować.
- Nic o mnie nie wiesz ... Nie interesują Cię moje pasje, nie znasz moich marzeń... I nawet nie dajesz znaków, że chcesz je poznać .. Czasem zadaje sobie pytanie, czy wiesz jakie studia ukończyłam ? Kiedy byłam na pierwszym meczu Barcy ? Jakie było moje pierwsze słowo ? Nawet nie wiesz, jak to boli ..
Zamrugałam, by zatamować kolejny przypływ łez. Ona nic nie mówiła. Chwilę stałyśmy w ciszy, którą przerwał jej telefon.
- Tak ? .. Oczywiście, zaraz będę .. 5 minut i jestem w samochodzie .. No, no ... Do zobaczenia.
Rozłączyła się i spojrzała na ekran laptopa.
- Co to ma znaczyć ?
Przełknęłam ślinę i już z pewniejszym głosem odpowiedziałam.
- Wyprowadzam się. Mam już tego wszystkiego dość. Nie będę się już pojawiać w kancelarii... Więc lepiej będzie, jak znajdziesz sobie sekretarkę.
- Możesz zapomnieć, że gdziekolwiek Cię puszczę.
- Ale ja się Ciebie nie pytam o zdanie .. Jest dla mnie nie ważne, tak samo jak dla Ciebie moje..
- Nie myśl sobie, że dostaniesz jakiekolwiek pieniądze.
- Nie potrzebuję. Na początek renta po tacie powinna wystarczyć.
- W takim razie, jak wrócę, ma Cię tu nie być.
Wzięła laptopa i zamknęła za sobą drzwi.
Byłam w rozsypce.
Bezsilna osunęłam się na ziemię i pogrążyłam w głośnym płaczu. W tej chwili, straciłam matkę, tym samym, straciłam całą rodzinę. Sama tego chciała.. Ja tylko oczekiwałam matczynej miłości, której od 8 lat bardzo mi brakowało .. Czas wziąć się w garść. Mam 23 lata, dziś jadę na koncert Shakiry. Zaczynam nowy etap w życiu. Wstałam i pobiegłam do pokoju. Włączyłam laptopa i ponownie wpisałam w Google "Mieszkania do wynajęcia w Barcelonie". Było trochę ofert, jest w czym wybierać. Po 20 minutach wybrałam mieszkanie w centrum Barcelony, niedaleko Camp Nou --> idealnie. Od razu wzięłam się za pakowanie swoich rzeczy. Zajęło mi to 3 godziny. Dochodziła 16:00. Ogarnęłam dojazd na miejsce koncertu Shakiry i w tym czasie zadzwonił mi telefon.
- Hej Anto, tu Amanda. Słyszałam, że jedziesz na koncert Shakiry, tak ? 
- Hej, tak jadę, dlaczego pytasz ?
- Ooo no to genialnie. Też jadę, ale nie mam dojazdu... Wpadłabyś po mnie ? Oczywiście oddam pieniądze za paliwo.
- Jasne, nie ma sprawy. Będę u Ciebie o 18:00.
- Dziękuję Ci ! Jesteś wspaniała.
Rozłączyłyśmy się. Kim jest Amanda ? Koleżanka z czasów liceum. Nie mogę jej nazwać przyjaciółką, nigdy nie potrafiłam jej zaufać. Często miałam z nią problemy, również często się kłóciłyśmy, ale to z nią w liceum miałam najlepszy kontakt.
Parę minut zajęło mi pakowanie swoich rzeczy do samochodu. Następnie za pomocą nawigacji, dostałam się do mojego mieszkania. Długo nie musiałam też czekać na właściciela. Od razu zapłaciłam pierwszą ratę za wynajem i wniosłam bagaże do nowego domu. Za duży nie był, ale w sam raz dla jednej osoby. Z okna, które znajduje się w sypialni, można było dowidzieć stadion mojej ukochanej drużyny. Od razu polubiłam ten widok bardziej, niż ten, ze starego pokoju. Nadszedł czas na to, by przygotować się do koncertu. Ubrania, w których miałam na niego pojechać, miałam przygotowana na wierzchu jednej z walizek. Szybko poszłam się odświeżyć i spiąć moje długie brązowe włosy w kucyk, rzęsy lekko przejechałam tuszem i w jeszcze szybszym tempie nałożyłam na siebie czarną bluzkę bez ramiączek jasne rurki i czarne buty na obcasie. Do torebki włożyłam kluczyki z samochodu i mieszkania, bilet na koncert i wejściówkę za kulisy, dokumenty, pieniądze, gaz pieprzowy i telefon. Za 10 minut powinnam być u Amandy. Zbiegłam po schodach (moje mieszkanie znajduje się na 5 piętrze jednej z kamienic) i wskoczyłam do samochodu.

***

- Nie mogę uwierzyć, że tu jesteśmy ! Niesamowite, zaraz na żywo zobaczymy Shakirę ! Anto ? Anto, słyszysz ty mnie ?
Stałyśmy niedaleko sceny, na której za parę minut ma pojawić się Shakira. Ja myślami byłam w paru miejscach na raz. W domu, przy mamie i przy Leo, który mam nadzieję jest dziś na koncercie.
- Co ? Tak, tak słyszę. Cieszę się razem z Tobą, a nawet bardziej.
Uśmiechnęłam się do koleżanki i wzrokiem starałam się znaleźć prawie dwumetrowego mężczyznę, czyli partnera wokalistki, Gerarda Pique. Niestety .. Ani śladu po stoperze Barcy. Powoli traciłam nadzieję, na obecność któregokolwiek z piłkarzy na dzisiejszym koncercie.
- Amando, jest tylko jeden problem. Wiesz, ja po koncercie mam wejściówkę za kulisty.. Nie wiem, będziesz na mnie czekać ?
- Nie, nie, nie. Ja wiem. Przenocuję u chłopaka. Mieszka tu niedaleko. O mnie się już nie martw, dam sobie radę. Dobrze o tym wiesz.
Puściła oczko w moją stronę i przyłączyła się do wrzeszczących fanów, na widok Shakiry.
Kolumbijka ja zawsze prezentowała się świetnie. Nigdy nie dałabym jej 36 lat.

Jeszcze raz z nadzieją popatrzałam
na miejsca VIP, by dojrzeć Gerarda. Na próżno.
Straciłam nadzieję. Starałam się o tym nie myśleć i razem z
fanami przyłączyłam się do śpiewania "Addicted To You"

***

Koncert zakończył się po 3 godzinach. Miałam całe zdarte gardło. Śpiewałam każdą piosenkę. Fani zaczynali się rozchodzić, ciągle podśpiewując ostatnią piosenkę koncertu, czyli "Waka waka".
Zawiesiłam na szyi wejściówkę, którą dostałam od Shakiry i podeszłam do ochroniarzy. Bez problemu mnie wpuścili. Pół sukcesu, ale co dalej ? Gdzie mam iść ?
- Antonella Raccuzza ?
O Boże, Shakira przekręciła moje nazwisko ! Głupi powód do radości, ale każdy jest przecież dobry.
- Rozzuzzo.. Tak... Tak, to ja. Jejku prawdziwa Shakira.. Bardzo mi miło poznać.
Odpowiedziałam trochę cichym i zacinającym się głosem. Ona obdarzyła mnie szerokim uśmiechem i przytuliła na powitanie.
- Przepraszam, źle przeczytałam. To mi jest miło ! Młoda dziewczyna z ambicjami na piosenkarkę !
- Dlaczego tak pani myśli ?
- Żadna pani ! Shakira jestem. No jak to dlaczego ? Teksty wymyślać potrafisz, teraz tylko rytm złapać i sukces murowany.
Po raz kolejny się uśmiechnęła i położyła rękę na ramieniu.
- Nie denerwuj się Antonello, ja nie gryzę.
- Jak się mam nie denerwować ? Rozmawiam z moją idolką.
Nieśmiało się uśmiechnęłam i spojrzałam w jej duże, śliczne oczy.
- Schlebiasz mi. Chodź, nie będziemy tak stać. Pokażę Ci moją garderobę.

Nie spodziewałam się, że rozmowa zajmie nam tyle czasu. Dochodziła 03:00 a nam nie brakowało tematów. Jak usłyszała, że jestem 13-letnim kibicem FC Barcelony, z radością klasnęła w dłonie.
- No moja Droga, w takim razie jedziesz ze mną w sobotę na mecz !
Zaniemówiłam. Otwarłam buzię ze zdziwienia, ale po chwili zamknęłam, bo Shakira zaczęła się ze mnie śmiać. Ostatni raz, kiedy byłam na Camp Nou, to był mecz, na który zabrał mnie tata, parę dni przed śmiercią. Zmarł na zawał. Po 8 latach znowu miałam odwiedzić świątynie futbolu. Szeroko się uśmiechnęłam i rzuciłam Kolumbijce w ramiona. Ona odwzajemniła uścisk.
- Bardzo Ci dziękuję, jesteś niesamowita.
- Nie ma sprawy. Nie przypuszczałam, że zaprzyjaźnię się z fanką. Większość leci na Gerarda i myślą, że jak się ze mną zaprzyjaźnią, to będą miały do Niego lepszy dostęp .. Mam nadzieję, że no kochasz się w moim chłopaku ?
- Nie, nie, nie skąd. Uwielbiam Gerada, jest wspaniałym obrońcą, ale nie jest w moim typie.
Obie się uśmiechnęłyśmy.
- A któryś z piłkarzy, jest w Twoim typie ?
Tu mnie ma. Nie chciałam jej mówić .. Chociaż z drugiej strony, ona bardzo dużo mi o sobie powiedziała, zaufała mi.. Teraz moja kolej.
- Jest .. Taki tam jeden ..
- No wal ! Powiem Ci, czy jest w związku.
Na jej ustach pojawił się jeszcze szerszy uśmiech. Przysunęła się do mnie na kanapie i trzymała swoją twarz w dłoniach, łokciami opierając je na kolanach.
- Nie no .. Lepiej nie..
- No nie wstydź się Mała, mam zgadywać ? Alba ? Fabregas ? Neymar ?
- Nie, żaden z tych.
Shakira zrobiła zaciekawioną minę.
- To dziwne, są oni zaraz po Gerardzie jednymi z najbardziej rozchwytywanych piłkarzy FC Barcelony. Nie żebym w statystykach szperała, czy coś ..
Uwielbiam tą kobietę.
- Od pierwszego "spotkania" Go na meczu, marzę o tym, by kiedyś z nim porozmawiać, a potem .. A potem to czas pokaże..
Spojrzałam na Shakirę, która robiła coraz bardziej zaciekawioną minę.
- W moim typie jest Lionel Messi..
Ściszyłam głos, że Shakira ledwo usłyszała imię piłkarza.
- Leo ? Leo Ci się podoba ? Słodko. Bo wiesz, On cały czas jest samotny, a ty byś mu się spodobała.
Szturchnęła mnie łokciem i puściła mi oczko.
- Mówisz tak, bo mnie lubisz.
Zaśmiałam się i z zakłopotaniem patrzyłam po ścianach.
- Nie, poważnie Ci mówię. Musicie się kiedyś spotkać.
- Chciałabym, ale nie chcę sobie za dużo wyobrażać. Pewnie przy pierwszym spotkaniu palnęłabym coś głupiego, albo w ogóle nic nie powiem.
- Przesadzasz.
- Nie, na prawdę. Miałam nadzieję, że dziś razem z Gerardem będą na twoim koncercie.
- Kurcze no, mieli być .. Ale poszli na imprezę do Daniego. Zorganizował ją, by przywitać w Barcy Neymara. Szkoda.. Ale na pewno się spotkacie. Ja już to wam załatwię.
Pocałowała mnie w policzek i poczochrała włosy wstając.
- O kurcze, dochodzi piąta. Do której zostajesz ?
- Nie wiem, zaraz będę lecieć.
- Nie no, coś ty. Zjemy razem śniadanie, potem pozwolę Ci jechać.
Nie jem śniadań, ale dla Shakiry jestem w stanie zrobić wyjątek.
- Z przyjemnością.
- Okey, idę się odświeżyć. Jakby ktoś pukał, to otwórz. Zaraz będę.
- Jasne.
Shakira zamknęła za sobą drzwi do łazienki, która znajdowała się w jej garderobie i zostawia mnie w niej samą. Modliłam się w duchu, by nikt nie pukał. Bo ca ja bym wtedy temu komuś powiedziała ?
Podziwiałam zdjęcia, jakie miała poukładane na jeden z szafek, ale przeszkodziło mi w tym nieszczęsne pukanie do drzwi. Zamarłam, a z łazienki słyszałam tylko głos Shakiry "Otwórz, to pewnie ktoś z zespołu". Niepewnie podeszłam do drzwi i przekręciłam klucz.
- Shakira, Gerard spity leży w moim samochodzie na tylnym siedzeniu, weź go zabierz co...
Zamarłam jeszcze bardziej. Nogi miałam jak z waty, ręce trzęsły mi się jak galareta i do tego pociły.
- Eee.. Pomyliłem garderoby ? Jak się nazywasz ?
Lionel Messi. Uśmiechnął się do mnie uroczo, a ja ledwo potrafiłam odpowiedzieć na pytanie.
- Nie, nie pomylił się Pan, to garderoba Shakiry, ja jestem Antonella.
  Odpowiedziałam jednym tchem, bardzo cichym głosem.
- Żaden Pan, Leo jestem. Antonella ? Ta, co wygrała konkurs Shakiry ?
No nie, najlepszy piłkarz świata zna moje imię. Antonella, ogarnij się i sensownie odpowiedz ! Coś w stylu, "tak, to ja, skąd mnie znasz ? Shakira o mnie wspominała ?"
- Tak, tak ... To ja jestem ta .. Antonella właśnie ..
Geniusz Ja. Zamknęłam oczy i w duchu skarciłam samą siebie.
- Coś się stało ? Masz taki .. Niewyraźny głos.
Martwi się o mnie ! Zaraz zemdleje ..
- Nie, nic się nie stało .. Za dużo wrażeń jak na jedną noc ..
- Przepraszam, że przeze mnie niepotrzebnie się denerwujesz ... No jeśli to przeze mnie ... To przepraszam.
- Nie przepraszaj, nie masz za co... Jejku .. Nie przypuszczałam, że kiedyś Cię spotkam, jak nie na meczu Barcy, czy reprezentacji Argentyny.
Leo otworzył oczy ze zdumienia.
- Chodzisz na mecze Barcy i reprezentacji Argentyny ?
- Ostatni raz byłam 8 lat temu z tatą .. Później zmarł ..
- Przykro mi ..
- Takie życie .. Pogodziłam się z tym, chodź było ciężko.
Uśmiechnął się do mnie, czym dodał mi otuchy i pewności siebie.
- Nie przypuszczałem, że takie ładne dziewczyny zasiadają na trybunach Camp Nou.
Mówiąc to szeptał i patrzył w podłogę. Jakie to było słodkie ! Facet, za którym świata nie widzę od 2004 roku powiedział, że jestem ładna !
- Dziękuję .. Kibicuję Barcy 13 lat i jestem Argentynką.
Leo podniósł wzrok i po raz kolejny obdarował uśmiechem. Coś chciał powiedzieć, ale z łazienki wyszła Shakira.
- Ooooo Leo ! Jak cudownie jest Cię widzieć !
Podeszła do niego i przytuliła na powitanie, znacząco się do mnie uśmiechając. Czułam, że się rumienie.
- Coś się stało ?
- Tak, Twój Kochaś śpiewa Twoje piosenki, leżąc na tylnym siedzeniu mojego samochodu.
- Ooo, jakie to słodkie.
Razem z Leo zaśmialiśmy się z jej reakcji.
- No bardzo słodkie ! Ty lepiej myśl, co z nim zrobić.
- Jak to co ? Wsiadamy w Twój samochód i jedziemy do nas. Antonella, ty też. Twój samochód podholują pod nasz dom. Nie przyjmuję odmowy ! No już, już, ruszać się !
Shakira poklepała nas po plecach i wygoniła z garderoby.
Nie mogę uwierzyć w to, że moje marzenia właśnie się spełniają ..


_____________________________________________

Czytasz = skomentuj ;3 (nawet ":)" to mnie satysfakcjonuje ;))

Wena, wena, wena, wena, WENA ! ;3
Nie spałam do 3 w nocy, bo nie chciałam wątku stracić xd ;3

Bardzo długi, liczę się się spodoba i że moja wymyślona wersja poznania się Leo i Antonelli przypadnie wam do gustu ;3

Do następnego ;*