czwartek, 7 listopada 2013

ROZDZIAŁ II

- Shakira ! Mój ty Skarbeńku ! Jaaaa tu za Tobą tęskniłemm..
- Wiem Kochanie, wiem. A teraz posuń się by zrobić mi miejsce.
Duet, jaki tworzyli powalał mnie z nóg. Oni chyba nigdy się ze sobą nie nudzą. Zaraz po tym, jak Shakira zajęła miejsce koło Gerarda, ten od razu położył się na jej ramieniu i śpiewał kolejną jej piosenkę. Razem z Leo zaśmialiśmy się z miny  naszej przyjaciółki. Po chwili weszliśmy do samochodu, Leo prowadził, a ja zajęłam miejsce koło niego. Jechaliśmy jakieś 15 minut, ciągle słuchając śpiewu pijanego Gerarda i bezsilnego głosu Shakiry, która próbowała Go uspokoić.
- Leo, byłbyś tak miły i wyciągnął Go z samochodu ?
- Jasne, pakowałem Go do niego, to teraz mogę i wyciągnąć.
- Jesteś wielki ! Anto, chodź. Pokaże Ci dom.
Zostawiłyśmy Leo, męczącego się z Gerardem. Shakira złapała mnie za rękę prowadząc do domu i pokazując każde pomieszczenie po kolei. Dom był wspaniały i wielki. Po 10 minutach usłyszeliśmy krzyk Hiszpana w salonie.
- Gdzie ty mnie prowadzisz !? Boże ratuj ! Gdzie ja do cholery jestem !?
- Gerard, uspokój się ! Ostatni raz piłeś z Neymarem !
Leo męczył się z Gerardem, który całym ciężarem opierał się na Jego ramieniu. Postanowiłam mu pomóc. Podeszłam i wzięłam Hiszpana pod drugie ramie. Shakira pękała za śmiechu, widocznie zachowanie partnera, nie było jej obce. Otworzyła nam drzwi do sypialni i poprosiła, byśmy położyli Go na łóżku.
- Bardzo wam dziękuję, a za razem przepraszam, że tak was wykorzystuję. Zrobilibyście może śniadanie ? Cokolwiek. Ja zaraz do was dołączę.
Puściła nam oczko i zamknęła za sobą drzwi do sypialni. Nastała krępująca cisza., która na szczęście przerwał Argentyńczyk.
- To co, potrafisz gotować ?
Zapytał nieśmiało.
- Potrafię. Na co masz ochotę ?
Zapytałam udając się w kierunku kuchni obdarzając Go uśmiechem.
- A co proponujesz ?
Zapytał tym razem już pewniejszym głosem.
- Masz ochotę na naleśniki z czekoladą i truskawkami ?
- Chętnie zjem.
Odsłonił w szerokim uśmiechu swoje białe zęby i sięgnął do jednej z szafek po nutelle.
- Ha ha, najpierw musimy zrobić ciasto na naleśniki, nutella jest nam na chwilę obecną najmniej potrzebna.
Podeszłam do niego i wyjęłam czekoladę z rąk.
- Niby tak, ale chciałem już ja postawić na stole.
Tym razem to on wyjął mi słoik. Nasze spojrzenia spotkały się, ale momentalnie się odwróciłam i sięgnęłam do lodówki po potrzebne składniki, a Leo odwracając się uderzył głową w otwartą szafkę. Cicho jęknął, a ja równie cicho się zaśmiałam.
- Jajka i mleko są, sprawdzisz, gdzie jest sól, mąka i truskawki ?
- Jasne, tu powinny być.
Schylił się do innej szafki i wyciągnął potrzebne produkty, następnie podszedł do lodówki, ogarnął zamieszczone w niej produkty wzrokiem i dostrzegł miseczkę z truskawkami. Postanowiliśmy podzielić się pracą nad posiłkiem. On za zadanie miał przesiać mąkę, następnie dodając do niej szczyptę soli i dwa jajka, a ja w tym czasie nakryłam do stołu, obrałam truskawki i zabrałam się za szukanie patelni, na której możliwe by było usmażenie naleśników. Znalazłam w jednej z szafek przy piecu elektrycznym. Smarowałam ją masłem, gdy Leo stłukł jajko.
- Wybacz, nie trafiłem do miski.
Powiedział, biorąc ścierkę i wycierając żółtko z podłogi. Schyliłam się i pomogłam mu, zbierając skorupkę.
- Najważniejsze, że trafiasz do siatki rywali.
Uśmiechnęłam się do niego, a on to odwzajemnił. Nie spodziewałam się, że kiedyś będę tak blisko mojego idola. Resztę pracy przy śniadaniu wykonaliśmy już wspólnie, ciągle się śmiejąc i obrzucając mąką. Po 30 minutach wszystko było gotowe i kuchnia była wysprzątana. Zasiedliśmy do stołu i w tym samym momencie wkroczyła Shakira promienie się uśmiechając.
- Mmmm, jak pachnie ! Jesteście wielcy.
Uśmiechnęła się do nas i wzięła na talerz jednego naleśnika, smarując go czekoladą.
Po paru minutach, przyszedł Gerard. Był nieobecny. Dopiero jak zasiadł do stołu to mnie zauważył i otworzył oczy ze zdumienia.
- O kurde, ale mam kaca. Widzę Messiego z jakąś dziewczyną. Jak to możliwe, że na imprezie, gdzie byli sami faceci, wyrwałeś jakąś laskę ? W ogóle .. Jak to możliwe, że TY kogoś wyrwałeś !? TY ?! .. Więcej nie piję.
Oparł bezsilnie głowę na stół. Spłonęłam rumieńcem, a jak mniemam Leo kopnął przyjaciela pod stołem, ponieważ ten gwałtownie się podniósł i zaczął pocierać piszczel cicho jęcząc.
- Oj Gerard, ty głupku już lepiej nic nie mów. To jest Antonella, dziewczyna, która wygrała mój konkurs. WSPOMINAŁAM CI O NIEJ.
Odpowiedziała Shakira na słowa partnera, z naciskiem na ostatnie słowa.
- Ooo, w takim razie bardzo mi miło.
- Mi również.
Nieśmiało się uśmiechnęłam i kątem oka obserwowałam Messiego. Zorientowałam się, że on również spogląda w moją stronę. Uśmiechnął się i zagadał do przyjaciela.
- Stary, ty lepiej weź się za opiekę nad synem. Mówiłeś mi wczoraj, że przed 08:00 musisz Go odebrać od babci.
- A która jest godzina geniuszu ?
- Po 07:00 geniuszu.
Triumfalnie się uśmiechnął i nałożył na talerz kolejnego naleśnika.
Gerard poderwał się z krzesła i pobiegł się przebrać. Po 15 minutach zjawił się w kuchni.
- Tym razem Ci się Leo udało !
I wybiegł zatrzaskując za sobą drzwi. Cała nasza trójka zaśmiała się i poderwała z miejsca, by posprzątać po posiłku.
- O nie, nie, nie, nie. Wy przygotowaliście, ja włożę naczynia do zmywarki. Rozsiądźcie się w salonie, zaraz do was dołączę.
- Nie, nie ja już chyba będę się zbierać. Jestem padnięta i marzę o długiej kąpieli i o przespaniu całego dnia. Bardzo Ci dziękuję za koncert i ogólnie za wszystko. Jakby co, jesteśmy w kontakcie.
Podeszłam do Shakiry i ucałowałam ją w policzek.
- Nie ma za co ! Bardzo się cieszę, że Cię poznałam. Jeszcze się zdzwonimy. Tylko jak ty wrócisz do domu ? Twojego samochodu jeszcze nie przyholowali.
- W takim razie ja Cię odwiozę.
Serce zabiło mi szybciej.
- Naprawdę Leo ? Nie będzie to dla Ciebie żaden problem ?
- Żaden problem, sama przyjemność .. i w ogóle mam po drodze.
Szybko dodał i na koniec chrząknął. Uśmiechnęłam się do niego i jeszcze raz podziękowałam Shakirze, po czym wyszłam z domu, a za mną kroczył Leo.
- Zapraszam.
Wyprzedził mnie i otworzył drzwi ze strony pasażera i po raz kolejny dzisiejszego dnia, obdarował mnie cudownym uśmiechem (tak, dla mnie każdy Jego uśmiech jest cudowny). Kiwnęłam głową i również się uśmiechnęłam.
Na początku nie wymieniliśmy między sobą ani jednego zdania, ale kiedy w radiu usłyszałam tę piosenkę (KLIK), niespodziewanie razem z Leo powiedzieliśmy to samo.
- Uwielbiam tę piosenkę.
Spojrzeliśmy na siebie, trwało to chwilę, ponieważ Leo prowadził. Zaczęłam po cichu śpiewać tekst piosenki. Co uczynił Leo ? Przyłączył się do mnie i resztę drogi śpiewaliśmy każdą piosenkę, którą puszczali w radiu. Kończyliśmy właśnie śpiewać (KLIK), gdy Leo stanął przed moim domem. Wyłączył silnik i spojrzał mi w oczy. Odwzajemniłam spojrzenie.
- Dziękuję za te prawie 3 wspólnie spędzone godziny. Jestem bardzo szczęśliwa, że Cię poznałam. Spełniło się jedno z moich marzeń.
- A jakie masz jeszcze marzenia ?
- Mam ich wiele, ale nie powinnam ich wyjawiać, ponieważ mogą się nie spełnić.
- A jest jakieś, które ja mogę spełnić ?
Zatopiłam się w jego brązowych oczach i w myślach odpowiadałam na pytanie "Jesteś w stanie spełnić je wszystkie". Otrząsnęłam się i zdałam sobie sprawę, że zaczynam zakochiwać się w najlepszym piłkarzu na Ziemi. Uwielbiam Go, podziwiam, kochałam, ale nie tak, jak dziewczyna chłopaka, to była taka miłość, jaką darzę każdego piłkarza FC Barcelony, ale teraz .. Teraz poczułam, że Go kocham, ale nie tą samą miłością. Zaczynałam Go darzyć prawdziwym uczuciem. Wystarczyły 3 godziny, by chociaż w jakimś stopniu prywatnie poznać Messiego i się w nim zakochać.
- Antonello ? Coś się stało ?
- Nie, dlaczego pytasz ?
- Dość długo nie odpowiadałaś, tylko patrzyłaś w okno.
- Przepraszam, zamyśliłam się...
- Nie ma sprawy, a więc jest jakieś marzenie, które jestem w stanie spełnić ?
- Dlaczego aż tak Ci na tym zależy ?
Nie wiem, dlaczego zadałam to pytanie, ale trudno. Uśmiechnęłam się do niego, poprawiając włosy. Leo zrobił zamyśloną minę i nie spuszczał ze mnie wzroku.
- Dlaczego mi zależy ? Lubię pomagać, a myślę, że pomogę Ci spełniając jakieś Twoje marzenie.
Wybrnął. Na szczęście, bo zaczynałam się bać odpowiedzi. Puścił mi oczko i wyczekiwał, co na Jego słowa odpowiem.
- W takim razie .. Jest parę marzeń, które jesteś w stanie spełnić.
- Słucham.
- Mogłabym prosić Cię o koszulkę, autograf i zdjęcie ?
Szeroko się uśmiechnęłam i spojrzałam w te Jego cudowne oczy. Leo zaśmiał się i wyszedł z samochodu, udając się do jego bagażnika. Po chwili wrócił z domową koszulką FC Barcelony z numerem 10 w ręku, sięgnął do schowka po marker i złożył na niej autograf.  Podał mi ją i równie szeroko się uśmiechnął. Zaniemówiłam.
- Dziękuję, jesteś wspaniały.
Chciałam Go przytulić, ale bałam się, że to będzie nieodpowiednie.
- Nie ma za co, ty też jesteś wspaniała.
Powiedział komplement po raz pierwszy pewnym siebie głosem. Zdziwiło mnie to, ale również dodało odwagi, by teraz Go objąć. Zrobiłam to, na szczęście Leo nie odebrał tego w jakiś sposób źle i odwzajemnił uścisk.
- To teraz zdjęcie, tak ?
Kiwnęłam głową i wyciągnęłam telefon. Ustawiłam przedni aparat i zrobiliśmy sobie zamiast jednego, z 40 głupich, ale śmiesznych zdjęć. Jak skończyła mi się pamięć w telefonie, wszystkie zdjęcia przesłałam mu na telefon, ponieważ też chciał pamiątkę z naszego pierwszego spotkania.
- Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję. To były jedne z najlepszych trzech godzin w życiu.
- Poprawka, czterech. Rozmowa w samochodzie zajęła nam godzinę.
Uśmiechnął się do mnie, gdy równocześnie wychodziliśmy z samochodu.
- Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zgodzisz się na spędzenie paru godzin z moja osobą. ?
Lionel Messi chce się ze mną umówić ?!
- Bardzo chętnie.
Po raz kolejny nasze spojrzenia się spotkały (ileż dziś takich cudownych scen miało miejsce), tym razem, żadne z nas nie speszyło się, czy nie odwróciło wzroku. To wpatrywanie się w swoje oczy przerwał nam mój telefon, który natarczywie dzwonił. Szybko wyjęłam go z torebki. "Mama". Patrzyłam jeszcze chwilę w ekran telefonu i ostatecznie odrzuciłam połączenie.
- Coś się stało ?
- Nie, nic .. Małe spięcie z mamą. Dobrze, ja lecę. Jeszcze raz, bardzo Ci dziękuję.
- Poczekaj, mógłbym .. Mógłbym poprosić o Twój numer telefonu ?

Zaśmiałam się i kiwnęłam głową. Gdy już mieliśmy swoje numery zapisane w pamięci telefonów, Leo pochylił się i pocałował mnie w policzek na pożegnanie. Uśmiechnął się, wsiadł do samochodu i odjechał. Chwilę jeszcze stałam i trzymałam prawą dłoń na policzku, na którym Leo złożył pocałunek. Pierwsza myśl ? "Już nigdy nie umyję tego policzka !". Moja buzia była rozpromieniona szerokim uśmiechem, a gdzieś tam głęboko w środku eksplodowałam szczęściem i tańczyłam z radości.
Ogarnęłam się i wróciłam do mieszkania. Zrobiłam sobie gorącą kąpiel i położyłam się spać. Znowu śnił mi się Leo. Tym razem na szczęście zdążyliśmy się pocałować i to nie raz. Postanowiłam przed snem nie nastawiać budzika i dać się ponieść wyobraźni.

***

Obudził mnie dzwonek do drzwi. Pierwszy raz od dłuższego czasu, obudziłam się z uśmiechem na twarzy, ponieważ nic konkretnego mi się nie śniło, a dzwonek do drzwi nie przerwał mi mojej kolejnej sennej fantazji. Przetarłam oczy i spojrzałam na godzinę w telefonie. 17:00. Kto to może być ? Wstałam z łóżka i poszłam otworzyć.
- Shaki ? Co ty tu robisz ? Ojej, Milanek !
Pocałowałam przyjaciółkę w policzek, następnie zabierając jej syna i mocno Go przytulając.
- No hej ! Jak to co ? Masz mi opowiedzieć jak tam z Messim.
Szeroko się uśmiechnęła i rozgościła w salonie.
- Ha ha, a jak ma być ?
- Wygodna sofa.
Właśnie takie słowa usłyszałam w odpowiedzi. Przewróciłam oczami i usiadłam koło przyjaciółki, z Milenem na kolanach. Wokalistka zrobiła jakąś dziwną minę, by rozśmieszyć synka, a następnie popatrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami.
- No co ?
- No co, co. To ja się pytam. Co z Messim ?
- Już Ci odpowiedziałam, ale powtórzę. Co ma być ?
Shakira przewróciła oczami i zabrała mi Milana z kolan i posadziła między nami.
- Przecież na kilometr widać, że miedzy wami coś iskrzy ! Nawet Gerard się domyślił ! A uwierz mi, jak on coś zauważył, to serio musi tak być.. Nie żeby sugerowała, że jest tępy, co to, to nie.
Zaśmiałam się na jej słowa i skierowałam wzrok na okno.
- Czy iskrzy .. Nie wiem.
- A czujesz coś do niego ? Teraz trochę go poznałaś i jak wrażenia ?
- Shaki ! Znamy się zaledwie jeden dzień !
- Pff ! Książe raz zatańczył z Kopciuszkiem i się z nim ożenił ! A potem co ? Żyli długo i szczęśliwie !
Pokazała mi język, robiąc obrażoną minę.
- Życie to nie bajka.
Uśmiechnęłam się do niej, a ona po raz kolejny wywróciła oczami. Wstałam i zadałam przyjaciółce pytanie.
- Chcesz coś do picia ?
- Siadaj !
Pociągnęła mnie z powrotem na tapczan.
- Zakochałaś się w Messim ?
To już nie były żarty. Popatrzyła na mnie poważnym wzrokiem (pierwszy raz ją taką widzę) i wyczekiwała odpowiedzi.
- Chyba tak ..
Spuściłam wzrok na swoje nogi.
- Aż tak bolało wyznanie prawdy ?
Zapytała przytulając mnie i całując w policzek.
- Nie, po prostu .. Za krótko się znamy, żeby takie fakty stwierdzać.. Dlaczego pytasz ?
- Znam Leo ponad 3 lata, mimo to, nigdy nie zachowywał się przy mnie tak, jak przy Tobie. Jest taki pewny siebie, zabawny, romantyczny.. Odnoszę wrażanie, że mu się spodobałaś.
Dźgnęła mnie łokciem w prawy bok i lekko się uśmiechnęła. "Odnosisz wrażenie.. Nie masz pewności.."
- Zobaczymy co będzie.
Odwzajemniłam uśmiech.
- No to co, chcesz coś do picia ?
- Nie, ale jak masz sok, to przynieś Milankowi.
Kiwnęłam głową i poszłam do kuchni. Z salonu dobiegał głos Shakiry.
- Anto ! Gerard mi napisał sms-a, że jadą z Leo na plażę. Wbijamy !? O tej porze nie będzie tłoku.
Nalałam soku pomarańczowego do szklanki i wróciłam do przyjaciółki. Usiadłam koło niej i podałam napój.
- W sumie, to możemy.
Kolumbijka pocałowała mnie w czoło i mocno przytuliła.
- Okey, no to Miluś wypije soczek i jedziemy się przebrać. Wpadnę po Ciebie o 18:00

***

17:30. Od 15 minut siedzę przed szafą i myślę, co mam ubrać. Sprawa NIBY wydaje się prosta. Jadę na plażę, czyli strój kąpielowy, ale coś na ten strój muszę ubrać.. No nic. Postanowiłam zaufać przypadkowi. Zamknęłam oczy i wybrałam po omacku bluzkę i coś na dół. Nie było źle, chyba częściej będę tak robić. Ubrałam żółty strój kąpielowy, a na niego nałożyłam białą koronkową bluzkę na ramiączkach i jasne, krótkie jeansowe spodenki, a na nogi założyłam japonki. Do ręki wzięłam białą torebkę w czerwone paski i do niej włożyłam koc, ręcznik, klucze do domu, dokumenty, wodę, książkę, bluzę i czarne leginsy (nie wiem ile czasu będziemy na plaży, może się ochłodzić). Poprawiałam właśnie włosy, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam, wiedziałam, że to Shakira, następnie udałam się w kierunku lustra.
- Ślicznie wyglądasz.
Zamarłam. To nie był głos Shakiry, a Leo. Szybko się odwróciłam, trzymając kitę włosów w jednej ręce. Grzywka opadała mi na oczy i ledwo widziałam Argentyńczyka.
- Hej .. Dziękuję ..Ty też.
Odpowiedziałam trzęsącym się głosem. Leo zaśmiał się i podszedł, by odsłonić mi opadającą na oczy grzywkę.
- Dziękuję. Gdzie Shaki ?
- Pojechała już na plażę z Gerim i Milanem, powiedziała, że wiesz o tym, że to ja po Ciebie wpadnę.
Oboje na siebie spojrzeliśmy i po chwili się zaśmialiśmy.
- No tak .. Shakira. Czego ja się po niej mogłem innego spodziewać ?
Znowu się zaśmialiśmy.
- Okey, to ja lecę po torbę i możemy jechać.
Kiwnął głową, a ja szybko skoczyłam do pokoju. Wzięłam telefon z łóżka i zauważyłam, dwa nieodebrane połączenia od mamy. Dobrze, niech dzwoni. Niech się troszeczkę pomartwi. Włożyłam telefon do kieszeni i wróciłam do Leo.
- No, możemy jechać.
Obdarowałam go najcudowniejszym uśmiechem i oboje opuściliśmy mieszkanie.
Oczywiście jesteśmy dorośli, ale po schodach musieliśmy się ścigać.
- Pierwsza !
Dotknęłam maski Jego samochodu i triumfalnie się uśmiechnęłam.
- Dałem Ci wygrać. Dobrze wiesz, że ze trzy razy mógłbym Cię wyprzedzić.
- Drogi Lionelu Messi, naucz się przegrywać.
Puściłam mu oczko i zajęłam miejsce z przodu. Poczułam, że coś łapie mnie z tyłu za włosy.
- Matko Boska, co to ?!
Podskoczyłam na fotelu, a Leo zwijał się ze śmiechu.
- To tylko pies ! Ha ha, Twoja mina była epicka, dlaczego nie zrobiłem zdjęcia ?
Cały czas dusił się ze śmiechu i oparł głowę o kierownicę. Dźgnęłam go w prawy bok i przedrzeźniałam.
- No dobra, dobra, już się nie śmieje. Antonello, poznaj Chico.
Pies popatrzył na mnie swoimi dużymi brązowymi oczami. Zaśmiałam się i pocałowałam Go w nos.
- Przestraszyłeś mnie kolego !

***


- Widzisz ich gdzieś ?
- Właśnie nie, Gerard mi napisał, że będą tam gdzie zawsze.
- A gdzie są zawsze ?
- No .. Powinni być tu .. O tam są ! .. No i z czego Ci idioci się znowu śmieją ?
Spojrzałam w miejsce, które Leo wskazywał palcem. Faktycznie, Gerard i Shakira pękali ze śmiechu.
- Pewnie jak do nich dojdziemy, to się dowiemy. Chodź.
Chwyciłam Argentyńczyka za rękę i pociągnęłam za sobą.
Plaża była praktycznie pusta. Można było spokojnie obliczyć ilość leżących na kocach turystów, czy Hiszpanów. Zorientowałam się, że cały czas trzymam Jego rękę. Rozluźniłam uścisk, sprawdzając Jego reakcje. Leo go poprawił i zrównał się ze mną krokiem. Na szczęście włosy, które rozwiewał mi wiatr zasłoniły mój uśmiech. Gdy dochodziliśmy do dwójki przyjaciół, oboje w tym samym czasie, puściliśmy swoje dłonie. Cały czas się śmiali.
- Gerard, mam nadzieję, że zrobiłeś im zdjęcie, jak tak stali i ich miny wyrażały więcej niż tysiąc słów.
Shakira opierała się o ramię chłopaka, trzymając synka na kolanach i nie wyrabiając ze śmiechu. Gerardowi zrzedła mina.
- Kochanie, ty miałaś zrobić zdjęcie ...
Kolumbijka natychmiast się uspokoiła.
- Ja ? Jak ja, skoro trzymałam Milana, logiczne, że ty miałeś ich sfotografować !
- Nie unoś się, co ? Trudno zrobimy kiedy indziej.
- Jasne, kiedy indziej, kiedy indziej. Lepszej okazji już nie będzie.
Obrażona wzięła syna na ręce i podeszła się z nami przywitać. Tym razem, to ja i Leo nie wyrabialiśmy ze śmiechu, widząc ich "dojrzałe" zachowanie. Pocałowałam ją w policzek i podeszła do Leo.
- Shaki, musimy pogadać.
Powiedział jej to na ucho, ale zdołałam usłyszeć Jego słowa. Shakira kiwnęła głową i dała mi Milana na ręce.
- Idziemy po soki ! Zaraz wrócimy.
Gerard puścił całusa dziewczynie i zmienił pozycję z leżącej na siedzącą. Podałam mu syna i rozłożyłam koc, na którym usiadłam.
- Antonello... Mam do Ciebie parę pytań. Mam nadzieję, że na każde odpowiesz, chodź na wstępie mówię, że nie będą one proste.
Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem. Bałam się zgodzić, ale ciekawiło mnie, jakie pytania chce mi zadać Hiszpan. Przytaknęłam i wyczekiwałam pierwszego.
- A więc, jak to możliwe, że Leo Cie poderwał ? Znam faceta prawie 14 lat i nigdy, NIGDY nie widziałem Go z dziewczyną. Jak jakąś mu podstawiałem, to nawet nie próbował z nią słowa zamienić ! A tu nagle, ni stąd ni zowąd .. Pojawiasz się ty i Leo zaczyna tracić głowę, chodź znacie się jeden dzień. Jak to zrobiłaś ? Normalnie, podziwiam Cie dziewczyno !
Szczęka mi opadła. Nie wiedziałam co powiedzieć, jak zacząć odpowiedź, albo jak zadać pytanie, skąd w Jego głowie takie pytania. "Pojawiasz się ty i Leo zaczyna tracić głowę" .. Cały czas słyszałam te słowa w mojej głowie, stamtąd trafiały one do serca i sprawiały, że biło ono jak szalone, jakby zaraz miało wyskoczyć z klatki piersiowej.
- Skąd pomysł, że między nami coś jest ?
- Posłuchaj .. Do najambitniejszych w tych sprawach nie należę, ale nawet ślepy by zauważył, że między wami rodzi się uczucie. Czujesz coś do niego ?
Spojrzałam na falujące morze i zaplotłam ręce wokół kolan, opierając na nich brodę. Nie udzieliłam odpowiedzi.
- Wnioskuję, że Twoje milczenie znaczy "tak".
Znowu milczałam.
- Jeśli znowu nic nie odpowiesz .. To serio będzie to znaczyć "tak".
Oderwałam wzrok od morza i skierowałam Go na Hiszpania.
- No to super ! Cieszę się, że pojawiłaś się w Jego życiu.. No spójrz na Jego życie zawodowe.. Jest znany na całym świecie, odebrał wiele nagród, indywidualnych i zespołowych.. A teraz spójrz na Jego życie prywatne. Ono umiera. Mieszka sam, niby przyjaźni się ze wszystkimi w szatni, ale nie jest otwarty na ludzi, a co dopiero na kobiety. Dlatego tak zareagowałem przy śniadaniu.. Serio myślałam, że mam ostrego kaca ..
Zaśmiałam się na Jego ostatnie słowa i zaczęłam obserwować Milana, bawiącego się z Chico.
- Co teraz miedzy wami będzie ?
- Jak na razie, to znamy się jeden dzień.
Uśmiechnęłam się. Chciał coś na to powiedzieć, ale z napojami wracali Shakira i Leo.
- Szybko pijcie i wskakujemy do wody ! Cały dzień się nagrzewała, nie zmarzniemy !
- Myśli, że jest Shakirą i może rozkazywać. Wielkie mi halo ! Zostaje na kocu. 
Powiedział Gerard pokazując partnerce język. Ta na niego wskoczyła i zamierzała zakopać Jego głowę w piasku, ale Hiszpan był silniejszy. Wziął dziewczynę na ręce i wskoczył z nią do wody.  Topili się wzajemnie, całowali, wygłupiali. Patrzyłam tak na nich i marzyłam, że mój związek w przyszłości też  tak będzie wyglądał. Zamknęłam oczy i oddałam się marzeniom. Nie wiem dlaczego, za każdym razem widziałam siebie u boku Messiego.. Nie no .. Dobra wiem czemu. Zakochałam się. Otworzyłam oczy i spojrzałam na Leo. Trzymał Milana na kolanach i opowiadał jaki ten Jego tata jest głupi i dziwny. Oczywiście w humorystyczny sposób. Zauważył, że na niego patrzę.
- To co, idziemy ?
- Jasne, tylko z góry informuję, że nie potrafię pływać.
Nieśmiało się do niego uśmiechnęłam. Ściągał akurat koszulkę. "Jaką on ma boska klatę".
- Spokojnie, nie pozwolę Ci się utopić.
Uśmiechnął się i wziął Milana na ręce.  Szybko zdjęłam bluzkę, spodnie i schowałam ubrania do torby. Właśnie z wody wychodził Gerard. Podbiegł do nas, zabrał Malucha bez słowa i wrócił do wody. Tak, Gerard jest dziwny. Szłam za Leo, gdy ten był już w zanurzony do pasa, coś mnie zastopowało i zostałam na lądzie. Zauważył to i wrócił po mnie.
- Daj rękę, nie bój się.
Uśmiechnął się i chwycił obie dłonie. Powoli zanurzaliśmy się coraz głębiej i coraz mocniej mnie trzymał, bym się nie wyślizgnęła. Jest taki opiekuńczy. Gdy woda sięgała mu ponad ramiona, zrobił dwa kroki do przodu i na mnie spojrzał.
- Połóż się.
- Co ?
Zaśmiałam się i ze zdziwieniem spojrzałam w Jego brązowe oczy.
- Nie bój się, będę Cię trzymał.
Po raz kolejny na niego spojrzałam.
- Zaufaj mi.
Dwa magiczne słowa, które mnie przekonały. Przewróciłam oczami i położyłam się na wodzie. Poczułam Jego dłonie na moich plecach. Spokojnie oddychałam i miałam zamknięte oczy. Nie zauważyłam kiedy Leo mnie puścił, a ja nadal unosiłam się na wodzie. Zaczęłam panikować i Leo pomógł mi stanąć.
- Nieźle Ci szło, wcale się nie bałaś.
- Bo poprosiłeś, bym Ci zaufała.
Kolejne spojrzenie, kolejny uśmiech., kolejny powód, by się w nim zakochać. Cofnęliśmy się do miejsca, gdzie woda sięgała Jego pasa (jestem trochę od niego niższa) i zaczęliśmy się chlapać i przewracać do wody. Po parunastu minutach znudziło nam się i wróciliśmy na koc do naszych "dojrzałych" przyjaciół.
- To co, zbieramy się ?
- Leo !! Oszalałeś ? Dziś jest noc spadających gwiazd i liczyłam, że zobaczymy to widowisko tu na plaży w szóstkę.
- Szóstkę ?
- Byś Psa i Milana policzył, co ?
Nasza trójka zaśmiała się na poważny ton Kolumbijki, a Milan zaklaskał w dłonie.
***

Niedaleko plaży były prysznice. Wszyscy poszliśmy spłukać z ciał sól (dla tych, którzy nie wiedzą, morze Śródziemne jest słone, nawet bardzo). Była 21:00. Postanowiliśmy, że o 23:00 pójdziemy na plaże, oglądać spadające gwiazdy. Teraz poszliśmy do jednej z pizzerii, która znajdowała się niedaleko plaży. Moi sławni znajomi, chcieli uniknąć fleszy, czy zaczepki przez fanów, więc weszliśmy do lokalu w ciemnych okularach i kapeluszach, które przygotowała Shakira. Misja wykonana. Spokojnie zjedliśmy, ciągle żartując i rozmawiając. Shaki bawiła się w fotografa i fotografowała Milana, po każdym wykonanym przez niego kęsa pizzy, głupie miny Gerarda, moją brudną buzię (zazwyczaj jak jem, to muszę się ubrudzić) i najbardziej usatysfakcjonowana była zdjęciem, na którym Leo serwetką ściera mi sos z nosa.
22:30 czas wracać na plażę. Noc nie była chłodna, wiał tylko zimny wiatr ze strony morza. Shakira owinęła Milana jednym kocem i usypiała, Nie wierzyłam, że się jej uda. Po 5 minutach Mały spał. Trzymała Go na rękach, leżąc na klatce piersiowej Gerarda. Postanowiłam wziąć aparat przyjaciółki i zrobić im zdjęcie. Wyglądali uroczo. Ja i Leo siedzieliśmy na moim kocu, ponieważ Chico rozłożył się na kocu Leo i nie chciał go oddać. Jak próbowaliśmy go wziąć, to zaczynał warczeć.
23:00 zaczęło się. Gwiazdy spadały strumieniami. Nie mogłam się napatrzeć. Zrobiliśmy z Leo kolejne zawody. Kto więcej spadających gwiazd zobaczy, po godzinie on miał 21, a ja 19.
00:45 gwiazdy spadały coraz rzadziej, a mnie zaczął morzyć sen. Leo to zauważył.
- Jak jesteś zmęczona, to możesz oprzeć się na moim ramieniu.
- A ty nie jesteś zmęczony ?
- Trochę, ale nie mogę zasnąć.
- Dlaczego ?
- Ktoś musi was pilnować no i nie mogę tym razem przegrać.
Miał na myśli nasze zawody. Uśmiechnęłam się i wtuliłam w Jego silne ramię.
- Dobranoc.
Słabo wyszeptałam.
- Dobranoc.
Usłyszałam w odpowiedzi i momentalnie zasnęłam.

________________________________________________________

Czytasz = komentujesz ;]

Jak za długie są rozdziały, to mi napiszcie, będę pisać krótsze :))
Mam nadzieję, że się wam podoba < 3333
Proszę o komentarze, są one ogromna motywacją ! <3
Jeśli nie masz konta, to możesz skomentować jako anonim ^^ choćby ":)"
To serio motywuje ! ^^

Do następnego ! ;*




poniedziałek, 4 listopada 2013

ROZDZIAŁ I

- Kocham Cię, wiesz ?
- Wiem, ja Ciebie też..
Już pochylał się by mnie pocałować ... Ale przerwał mu w tym budzik. Otworzyłam oczy i z żalem w głosie burknęłam do telefonu, który wyrwał mnie z cudownego snu.
- Teraz ? Serio ? TERAZ ?!
Ze złością wyłączyłam budzik w telefonie i rzuciłam nim na drugi koniec łóżka.
Kto jak nie Lionel Messi mógł mi się przyśnić ? Za każdym razem jak mam podobne sny, to nie zdążmy się pocałować, bo ten chory budzik zawsze zadzwoni. Obróciłam się na drugi bok i za wszelką cenę chciałam przywołać ostatnią scenę ze snu. Prawie zasypiałam, ale na szczęście w porę się opamiętałam.
- Dziś koncert Shakiry !
Wyskoczyłam z łóżka jak poparzona. Była 10:00. Co prawda, koncert jest o 20:00, ale jeszcze musiałam wymyślić w co się ubiorę, jaką zrobię fryzurę i obmyślić dojazd, na drugi koniec Barcelony. Niestety kierowcą nie jestem dobrym.. Może lepiej pojadę taksówką ?
Zmierzałam właśnie w kierunku szafy, ale słońce, które witało mnie zza okna zmusiło mnie do wyjścia na balkon. Każdego dnia tak robiłam.
Położyłam dłonie na poręczy i zamknęłam oczy.
Poczułam ciepły, a zarazem chłodny powiew wiatru,
poranna bryza. Otworzyłam oczy i obserwowałam ludzi, którzy od samego rana rozkoszowali się urokami plaży, morza i słońca. Nie wiem ile mi to zajęło czasu, ale woskując po tym, że mama zamknęła za sobą drzwi, ponieważ wychodziła do pracy, musiało być pomiędzy 11, a 12.
Poszłam do łazienki i wzięłam zimny prysznic. Umyłam włosy, ubrałam białą bluzkę na ramiączkach, krótkie jeansowe spodenki i zeszłam na dół, do kuchni. Na stole było dla mnie śniadanie. Jak zwykle, nie miałam apetytu. Nie jem śniadań, mama o tym wie, ale nie ma czasu, by o tym pamiętać. Coraz częściej dochodziłam do wniosku, że powinnam się od niej wyprowadzić, usamodzielnić się. Cały czas przesiadywała w pracy, nawet nie zauważyłaby mojej nieobecności. Powinnam również znaleźć pracę, skończyłam studia i jestem na jej utrzymaniu. Miałam dość trochę czasu, więc od razu wzięłam się za szukanie mieszkania i dobrej oferty pracy w internecie. Skorzystałam z laptopa mamy, który zostawiła na kuchennym stole. Nie chciało mi się wracać do pokoju po swojego. Niespodziewanie, wróciła do domu.
- Co ty, już po pracy ? Szybko.
- Nie, zaraz wracam. Chciałam Ci tylko przypomnieć, że dziś zostajesz w kancelarii do 20:00. Mam straszny harmider w pracy.
Spojrzałam na nią z niedowarzaniem.
- Nie chcę być niemiła, czy coś .. Ale dziś jest koncert Shakiry .. Pamiętasz ? Wygrałam bilet .. I takie tam.
- No nie mów mi, że koncert Tej całej Diwy jest ważniejszy od mojej pracy.
Ledwo powstrzymywałam się, by nie wybuchnąć.
- Bardzo mi przykro, ale dziś nie będzie mnie w kancelarii. Zrozum, że ten dzień jest dla mnie ważny.
- Nie łudź się Słonko, że zaprzyjaźnisz się z Tą całą Shakirą i że na jej koncercie spotkasz Tego całego Messiego. Zbieraj się i jedziemy.
Nie wytrzymałam. Wstałam z krzesła i stanęłam przed nią. Jak zwykle, jej twarz nie wyrażała żadnej emocji.
-  Kiedy ty w końcu przestaniesz łączyć życie prywatne z zawodowym ?! Odkąd tata zmarł, nie mam od Ciebie żadnego wsparcia ! Tylko praca, praca i jeszcze raz praca ! Nie pamiętam, kiedy ostatnio usiadłyśmy i porozmawiałyśmy jak "matka z córką". Ty nie masz dla mnie w ogóle czasu ! Nie cieszyłaś się z tego, że zdałam matury na ponad 90 %, bo byłaś w Stanach, razem z przyjaciółkami z pracy, jak powiedziałam, że przyjęli mnie na studia, też się nie cieszyłaś, nie było Cię przy mnie, byłaś w Madrycie, przez ponad tydzień ! A jak skończyłam studia, nie było Cię, gdy odbierałam dyplom ! Praca ważniejsza .. Zawsze byłam na drugiem miejscu..
Wytarłam łzy, które napłynęły mi do oczu, podczas monologu i z trudem przełknęłam ślinę. Mama patrzała na mnie, ale nic nie mówiła. Mogłam kontynuować.
- Nic o mnie nie wiesz ... Nie interesują Cię moje pasje, nie znasz moich marzeń... I nawet nie dajesz znaków, że chcesz je poznać .. Czasem zadaje sobie pytanie, czy wiesz jakie studia ukończyłam ? Kiedy byłam na pierwszym meczu Barcy ? Jakie było moje pierwsze słowo ? Nawet nie wiesz, jak to boli ..
Zamrugałam, by zatamować kolejny przypływ łez. Ona nic nie mówiła. Chwilę stałyśmy w ciszy, którą przerwał jej telefon.
- Tak ? .. Oczywiście, zaraz będę .. 5 minut i jestem w samochodzie .. No, no ... Do zobaczenia.
Rozłączyła się i spojrzała na ekran laptopa.
- Co to ma znaczyć ?
Przełknęłam ślinę i już z pewniejszym głosem odpowiedziałam.
- Wyprowadzam się. Mam już tego wszystkiego dość. Nie będę się już pojawiać w kancelarii... Więc lepiej będzie, jak znajdziesz sobie sekretarkę.
- Możesz zapomnieć, że gdziekolwiek Cię puszczę.
- Ale ja się Ciebie nie pytam o zdanie .. Jest dla mnie nie ważne, tak samo jak dla Ciebie moje..
- Nie myśl sobie, że dostaniesz jakiekolwiek pieniądze.
- Nie potrzebuję. Na początek renta po tacie powinna wystarczyć.
- W takim razie, jak wrócę, ma Cię tu nie być.
Wzięła laptopa i zamknęła za sobą drzwi.
Byłam w rozsypce.
Bezsilna osunęłam się na ziemię i pogrążyłam w głośnym płaczu. W tej chwili, straciłam matkę, tym samym, straciłam całą rodzinę. Sama tego chciała.. Ja tylko oczekiwałam matczynej miłości, której od 8 lat bardzo mi brakowało .. Czas wziąć się w garść. Mam 23 lata, dziś jadę na koncert Shakiry. Zaczynam nowy etap w życiu. Wstałam i pobiegłam do pokoju. Włączyłam laptopa i ponownie wpisałam w Google "Mieszkania do wynajęcia w Barcelonie". Było trochę ofert, jest w czym wybierać. Po 20 minutach wybrałam mieszkanie w centrum Barcelony, niedaleko Camp Nou --> idealnie. Od razu wzięłam się za pakowanie swoich rzeczy. Zajęło mi to 3 godziny. Dochodziła 16:00. Ogarnęłam dojazd na miejsce koncertu Shakiry i w tym czasie zadzwonił mi telefon.
- Hej Anto, tu Amanda. Słyszałam, że jedziesz na koncert Shakiry, tak ? 
- Hej, tak jadę, dlaczego pytasz ?
- Ooo no to genialnie. Też jadę, ale nie mam dojazdu... Wpadłabyś po mnie ? Oczywiście oddam pieniądze za paliwo.
- Jasne, nie ma sprawy. Będę u Ciebie o 18:00.
- Dziękuję Ci ! Jesteś wspaniała.
Rozłączyłyśmy się. Kim jest Amanda ? Koleżanka z czasów liceum. Nie mogę jej nazwać przyjaciółką, nigdy nie potrafiłam jej zaufać. Często miałam z nią problemy, również często się kłóciłyśmy, ale to z nią w liceum miałam najlepszy kontakt.
Parę minut zajęło mi pakowanie swoich rzeczy do samochodu. Następnie za pomocą nawigacji, dostałam się do mojego mieszkania. Długo nie musiałam też czekać na właściciela. Od razu zapłaciłam pierwszą ratę za wynajem i wniosłam bagaże do nowego domu. Za duży nie był, ale w sam raz dla jednej osoby. Z okna, które znajduje się w sypialni, można było dowidzieć stadion mojej ukochanej drużyny. Od razu polubiłam ten widok bardziej, niż ten, ze starego pokoju. Nadszedł czas na to, by przygotować się do koncertu. Ubrania, w których miałam na niego pojechać, miałam przygotowana na wierzchu jednej z walizek. Szybko poszłam się odświeżyć i spiąć moje długie brązowe włosy w kucyk, rzęsy lekko przejechałam tuszem i w jeszcze szybszym tempie nałożyłam na siebie czarną bluzkę bez ramiączek jasne rurki i czarne buty na obcasie. Do torebki włożyłam kluczyki z samochodu i mieszkania, bilet na koncert i wejściówkę za kulisy, dokumenty, pieniądze, gaz pieprzowy i telefon. Za 10 minut powinnam być u Amandy. Zbiegłam po schodach (moje mieszkanie znajduje się na 5 piętrze jednej z kamienic) i wskoczyłam do samochodu.

***

- Nie mogę uwierzyć, że tu jesteśmy ! Niesamowite, zaraz na żywo zobaczymy Shakirę ! Anto ? Anto, słyszysz ty mnie ?
Stałyśmy niedaleko sceny, na której za parę minut ma pojawić się Shakira. Ja myślami byłam w paru miejscach na raz. W domu, przy mamie i przy Leo, który mam nadzieję jest dziś na koncercie.
- Co ? Tak, tak słyszę. Cieszę się razem z Tobą, a nawet bardziej.
Uśmiechnęłam się do koleżanki i wzrokiem starałam się znaleźć prawie dwumetrowego mężczyznę, czyli partnera wokalistki, Gerarda Pique. Niestety .. Ani śladu po stoperze Barcy. Powoli traciłam nadzieję, na obecność któregokolwiek z piłkarzy na dzisiejszym koncercie.
- Amando, jest tylko jeden problem. Wiesz, ja po koncercie mam wejściówkę za kulisty.. Nie wiem, będziesz na mnie czekać ?
- Nie, nie, nie. Ja wiem. Przenocuję u chłopaka. Mieszka tu niedaleko. O mnie się już nie martw, dam sobie radę. Dobrze o tym wiesz.
Puściła oczko w moją stronę i przyłączyła się do wrzeszczących fanów, na widok Shakiry.
Kolumbijka ja zawsze prezentowała się świetnie. Nigdy nie dałabym jej 36 lat.

Jeszcze raz z nadzieją popatrzałam
na miejsca VIP, by dojrzeć Gerarda. Na próżno.
Straciłam nadzieję. Starałam się o tym nie myśleć i razem z
fanami przyłączyłam się do śpiewania "Addicted To You"

***

Koncert zakończył się po 3 godzinach. Miałam całe zdarte gardło. Śpiewałam każdą piosenkę. Fani zaczynali się rozchodzić, ciągle podśpiewując ostatnią piosenkę koncertu, czyli "Waka waka".
Zawiesiłam na szyi wejściówkę, którą dostałam od Shakiry i podeszłam do ochroniarzy. Bez problemu mnie wpuścili. Pół sukcesu, ale co dalej ? Gdzie mam iść ?
- Antonella Raccuzza ?
O Boże, Shakira przekręciła moje nazwisko ! Głupi powód do radości, ale każdy jest przecież dobry.
- Rozzuzzo.. Tak... Tak, to ja. Jejku prawdziwa Shakira.. Bardzo mi miło poznać.
Odpowiedziałam trochę cichym i zacinającym się głosem. Ona obdarzyła mnie szerokim uśmiechem i przytuliła na powitanie.
- Przepraszam, źle przeczytałam. To mi jest miło ! Młoda dziewczyna z ambicjami na piosenkarkę !
- Dlaczego tak pani myśli ?
- Żadna pani ! Shakira jestem. No jak to dlaczego ? Teksty wymyślać potrafisz, teraz tylko rytm złapać i sukces murowany.
Po raz kolejny się uśmiechnęła i położyła rękę na ramieniu.
- Nie denerwuj się Antonello, ja nie gryzę.
- Jak się mam nie denerwować ? Rozmawiam z moją idolką.
Nieśmiało się uśmiechnęłam i spojrzałam w jej duże, śliczne oczy.
- Schlebiasz mi. Chodź, nie będziemy tak stać. Pokażę Ci moją garderobę.

Nie spodziewałam się, że rozmowa zajmie nam tyle czasu. Dochodziła 03:00 a nam nie brakowało tematów. Jak usłyszała, że jestem 13-letnim kibicem FC Barcelony, z radością klasnęła w dłonie.
- No moja Droga, w takim razie jedziesz ze mną w sobotę na mecz !
Zaniemówiłam. Otwarłam buzię ze zdziwienia, ale po chwili zamknęłam, bo Shakira zaczęła się ze mnie śmiać. Ostatni raz, kiedy byłam na Camp Nou, to był mecz, na który zabrał mnie tata, parę dni przed śmiercią. Zmarł na zawał. Po 8 latach znowu miałam odwiedzić świątynie futbolu. Szeroko się uśmiechnęłam i rzuciłam Kolumbijce w ramiona. Ona odwzajemniła uścisk.
- Bardzo Ci dziękuję, jesteś niesamowita.
- Nie ma sprawy. Nie przypuszczałam, że zaprzyjaźnię się z fanką. Większość leci na Gerarda i myślą, że jak się ze mną zaprzyjaźnią, to będą miały do Niego lepszy dostęp .. Mam nadzieję, że no kochasz się w moim chłopaku ?
- Nie, nie, nie skąd. Uwielbiam Gerada, jest wspaniałym obrońcą, ale nie jest w moim typie.
Obie się uśmiechnęłyśmy.
- A któryś z piłkarzy, jest w Twoim typie ?
Tu mnie ma. Nie chciałam jej mówić .. Chociaż z drugiej strony, ona bardzo dużo mi o sobie powiedziała, zaufała mi.. Teraz moja kolej.
- Jest .. Taki tam jeden ..
- No wal ! Powiem Ci, czy jest w związku.
Na jej ustach pojawił się jeszcze szerszy uśmiech. Przysunęła się do mnie na kanapie i trzymała swoją twarz w dłoniach, łokciami opierając je na kolanach.
- Nie no .. Lepiej nie..
- No nie wstydź się Mała, mam zgadywać ? Alba ? Fabregas ? Neymar ?
- Nie, żaden z tych.
Shakira zrobiła zaciekawioną minę.
- To dziwne, są oni zaraz po Gerardzie jednymi z najbardziej rozchwytywanych piłkarzy FC Barcelony. Nie żebym w statystykach szperała, czy coś ..
Uwielbiam tą kobietę.
- Od pierwszego "spotkania" Go na meczu, marzę o tym, by kiedyś z nim porozmawiać, a potem .. A potem to czas pokaże..
Spojrzałam na Shakirę, która robiła coraz bardziej zaciekawioną minę.
- W moim typie jest Lionel Messi..
Ściszyłam głos, że Shakira ledwo usłyszała imię piłkarza.
- Leo ? Leo Ci się podoba ? Słodko. Bo wiesz, On cały czas jest samotny, a ty byś mu się spodobała.
Szturchnęła mnie łokciem i puściła mi oczko.
- Mówisz tak, bo mnie lubisz.
Zaśmiałam się i z zakłopotaniem patrzyłam po ścianach.
- Nie, poważnie Ci mówię. Musicie się kiedyś spotkać.
- Chciałabym, ale nie chcę sobie za dużo wyobrażać. Pewnie przy pierwszym spotkaniu palnęłabym coś głupiego, albo w ogóle nic nie powiem.
- Przesadzasz.
- Nie, na prawdę. Miałam nadzieję, że dziś razem z Gerardem będą na twoim koncercie.
- Kurcze no, mieli być .. Ale poszli na imprezę do Daniego. Zorganizował ją, by przywitać w Barcy Neymara. Szkoda.. Ale na pewno się spotkacie. Ja już to wam załatwię.
Pocałowała mnie w policzek i poczochrała włosy wstając.
- O kurcze, dochodzi piąta. Do której zostajesz ?
- Nie wiem, zaraz będę lecieć.
- Nie no, coś ty. Zjemy razem śniadanie, potem pozwolę Ci jechać.
Nie jem śniadań, ale dla Shakiry jestem w stanie zrobić wyjątek.
- Z przyjemnością.
- Okey, idę się odświeżyć. Jakby ktoś pukał, to otwórz. Zaraz będę.
- Jasne.
Shakira zamknęła za sobą drzwi do łazienki, która znajdowała się w jej garderobie i zostawia mnie w niej samą. Modliłam się w duchu, by nikt nie pukał. Bo ca ja bym wtedy temu komuś powiedziała ?
Podziwiałam zdjęcia, jakie miała poukładane na jeden z szafek, ale przeszkodziło mi w tym nieszczęsne pukanie do drzwi. Zamarłam, a z łazienki słyszałam tylko głos Shakiry "Otwórz, to pewnie ktoś z zespołu". Niepewnie podeszłam do drzwi i przekręciłam klucz.
- Shakira, Gerard spity leży w moim samochodzie na tylnym siedzeniu, weź go zabierz co...
Zamarłam jeszcze bardziej. Nogi miałam jak z waty, ręce trzęsły mi się jak galareta i do tego pociły.
- Eee.. Pomyliłem garderoby ? Jak się nazywasz ?
Lionel Messi. Uśmiechnął się do mnie uroczo, a ja ledwo potrafiłam odpowiedzieć na pytanie.
- Nie, nie pomylił się Pan, to garderoba Shakiry, ja jestem Antonella.
  Odpowiedziałam jednym tchem, bardzo cichym głosem.
- Żaden Pan, Leo jestem. Antonella ? Ta, co wygrała konkurs Shakiry ?
No nie, najlepszy piłkarz świata zna moje imię. Antonella, ogarnij się i sensownie odpowiedz ! Coś w stylu, "tak, to ja, skąd mnie znasz ? Shakira o mnie wspominała ?"
- Tak, tak ... To ja jestem ta .. Antonella właśnie ..
Geniusz Ja. Zamknęłam oczy i w duchu skarciłam samą siebie.
- Coś się stało ? Masz taki .. Niewyraźny głos.
Martwi się o mnie ! Zaraz zemdleje ..
- Nie, nic się nie stało .. Za dużo wrażeń jak na jedną noc ..
- Przepraszam, że przeze mnie niepotrzebnie się denerwujesz ... No jeśli to przeze mnie ... To przepraszam.
- Nie przepraszaj, nie masz za co... Jejku .. Nie przypuszczałam, że kiedyś Cię spotkam, jak nie na meczu Barcy, czy reprezentacji Argentyny.
Leo otworzył oczy ze zdumienia.
- Chodzisz na mecze Barcy i reprezentacji Argentyny ?
- Ostatni raz byłam 8 lat temu z tatą .. Później zmarł ..
- Przykro mi ..
- Takie życie .. Pogodziłam się z tym, chodź było ciężko.
Uśmiechnął się do mnie, czym dodał mi otuchy i pewności siebie.
- Nie przypuszczałem, że takie ładne dziewczyny zasiadają na trybunach Camp Nou.
Mówiąc to szeptał i patrzył w podłogę. Jakie to było słodkie ! Facet, za którym świata nie widzę od 2004 roku powiedział, że jestem ładna !
- Dziękuję .. Kibicuję Barcy 13 lat i jestem Argentynką.
Leo podniósł wzrok i po raz kolejny obdarował uśmiechem. Coś chciał powiedzieć, ale z łazienki wyszła Shakira.
- Ooooo Leo ! Jak cudownie jest Cię widzieć !
Podeszła do niego i przytuliła na powitanie, znacząco się do mnie uśmiechając. Czułam, że się rumienie.
- Coś się stało ?
- Tak, Twój Kochaś śpiewa Twoje piosenki, leżąc na tylnym siedzeniu mojego samochodu.
- Ooo, jakie to słodkie.
Razem z Leo zaśmialiśmy się z jej reakcji.
- No bardzo słodkie ! Ty lepiej myśl, co z nim zrobić.
- Jak to co ? Wsiadamy w Twój samochód i jedziemy do nas. Antonella, ty też. Twój samochód podholują pod nasz dom. Nie przyjmuję odmowy ! No już, już, ruszać się !
Shakira poklepała nas po plecach i wygoniła z garderoby.
Nie mogę uwierzyć w to, że moje marzenia właśnie się spełniają ..


_____________________________________________

Czytasz = skomentuj ;3 (nawet ":)" to mnie satysfakcjonuje ;))

Wena, wena, wena, wena, WENA ! ;3
Nie spałam do 3 w nocy, bo nie chciałam wątku stracić xd ;3

Bardzo długi, liczę się się spodoba i że moja wymyślona wersja poznania się Leo i Antonelli przypadnie wam do gustu ;3

Do następnego ;*

niedziela, 3 listopada 2013

PROLOG

"Gdy będę już duża to zakocham się w piłkarzu i razem założymy szczęśliwą rodzinę".
Był ciepły sierpniowy poranek, siedziałam na swoim łóżku w rękach trzymając mój stary pamiętnik, za czasów gdy miałam 10 lat. Tą miłością do piłki nożnej i do piłkarzy zaraził mnie mój tata. Zawsze zabierał mnie na mecze Barcy i uczył swojej pasji.. Od 8 lat, niestety jest inaczej. Tata zmarł .. Zostałam sama z mamą. Nie jest nam łatwo się z tym pogodzić. Nawet po tylu latach, ale dajemy radę.  Moja matka, rzadko bywa w domu. Praca zabiera jej dość sporo czasu. Jest adwokatem i praktycznie całe dnie przesiaduje w kancelarii (Dwa razy w tygodni przychodzę jej pomóc z papierami). Dziś jednak miała wolne. Szykowała właśnie śniadanie.
- ANTO ! Zejdź na dół, jakiś list do Ciebie !
Szybko zerwałam się z łóżka i zbiegłam po schodach. Nie było innej opcji, to musiał być list, z wynikami konkursu, który zorganizowała Shakira. Do wygrania był bilet na jej koncert, perfumy, albo płyta. Skoro dostałam list, to musiał być to bilet na koncert. Byłam w siódmym niebie.
- Jestem ! Gdzie list ?
Mama pokazała palcem na PACZKĘ, która leżała na stole, popijając kawę i nie odrywając wzroku od gazety, którą czytała. Moja mina momentalnie się zmieniła. 
- Mamo .. Mówiłaś, że przyszedł list ..
- Wybacz Słonko, przejęzyczyłam się.
Żadnego gestu z jej strony. Nadal wpatrzona była w gazetę. Wzięłam paczkę do ręki i ruszyłam w stronę swojego pokoju. 
- Nie zjesz ze mną córeczko ?
- Jakoś nie mam ochoty..
Nie próbowała mnie zatrzymywać. Kiwnęła głową i wzięła na talerz dwie kanapki, które były przeznaczone dla mnie i spokojnie jadła, ciągle czytając gazetę. Oddalałyśmy się od siebie.. Z każdym rokiem coraz bardziej .. Nawet jak przychodziłam do jej kancelarii, by jej pomóc, w ogólnie nie rozmawiałyśmy, ponieważ była pochłonięta pracą.. Zamknęłam za sobą drzwi do pokoju i rozpakowałam paczkę, z delikatnym uśmiechem i żalem, że to jednak nie list. Rozdarłam biały papier, którym paczka była zawinięta i rozcięłam nożyczkami taśmę, którą poklejony był karton. 
- O matko ..
Zaniemówiłam. W środku były perfumy, koszulka, którą Shakira zaprojektowała, nowa jej płyta z autografem i bilet na koncert ! Myślałam, że do wygrania jest tylko jedna rzecz.. Musiałam coś źle przeczytać na jej stronie na facebooku. Wyciągnęłam koszulkę, by ją przymierzyć, jednak gdy ją wyciągałam, coś, co było w niej zawinięte spadło z powrotem do paczki. List. Promiennie się uśmiechnęłam i  zabrałam za czytanie.

Droga Antonello !

Gratuluję wygrania mojego konkursu ! :) tekst, który mi przesłałaś, bił na głowę każde kolejne, które przesyłali inni uczestnicy konkursu !
(O co chodziło w konkursie ? Shakira podała 8 słów i naszym zadaniem było ułożenie z nimi krótkiego wiersza, który mógłby się pojawić na okładce jej nowej płyty).

Posyłam Ci płytę, na której okładce znajduje się Twój tekst.
Tak bardzo podoba mi się Twój pomysł, że dodatkową nagrodą jest wejściówka za kulisy koncertu, która znajduje się w kopercie.
Do zobaczenia wkrótce ! :)

~ Shaki

Byłam wniebowzięta ! Nie dość, że bilet na koncert mojej ulubionej wokalistki, to dodatkowo jeszcze wstęp za kulisy ! To znaczy, że uda mi się z nią porozmawiać.. Nie potrafiłam się uspokoić. Skakałam po łóżku z radości, trzymając w ręku list, który nie raz jeszcze przeczytałam. Po 20 minutach radości podeszłam do tablicy korkowej, na której przyczepione miałam zdjęcie z meczu FC Barcelony i dołączyłam do niego list Shakiry. Jeszcze raz się uśmiechnęłam i spojrzałam na drugą stronę tablicy. Tam znajdowało się zdjęcie mojego idola. Leo Messiego. Popatrzałam na nie z uśmiechem.
- Mam nadzieję, że Gerard weźmie Cię na koncert swojej dziewczyny.
Zagryzłam wargę i położyłam się w łóżku z ogromnym uśmiechem wyobrażając sobie koncert Shakiry i (mam nadzieję) spotkanie Leo Messiego.

__________________________________________

Jest i prolog :D nie wiem skąd u mnie taki napływ weny xd ale cieszy mnie to niezmiernie i mam nadzieję, że czytelników też ;3

Jak już czytasz, to skomentuj ^^ choćby tylko ":)" to motywuje < 33
Liczę, że się podoba i będziecie czytać ^^

Do następnegooo < 333